Zdaniem biegłych oskarżony nie jest w stanie udzielać obszerniejszych odpowiedzi na piśmie bez pomocy drugiej osoby, co stwarza “możliwość zafałszowania śladów pamięciowych i udzielania nieświadomie błędnych odpowiedzi”, a “z powodu męczliwości psychicznej powyższe problemy nasilają się już w trakcie pierwszej godziny rozprawy, co będzie jeszcze większym problemem w sytuacji obciążenia stresem”.
Według cytowanego przez “SE” postanowienia sędzi Anny Wielgolewskiej z Sądu Okręgowego w Warszawie “stwierdzona u oskarżonego choroba stanowi długotrwałą przeszkodę uniemożliwiającą prowadzenie postępowania”.
To nie jedyna dobra wiadomość dla osoby nr 2 w reżimie komunistycznym w latach 80. ubiegłego wieku: Trybunał Konstytucyjny zdecydował bowiem, że od sierpnia gen. Kiszczak ma ponownie otrzymywać emeryturę w wysokości 8500 złotych (ostatnio dostawał 4100 zł). Pomimo wysiłków ministra obrony narodowej Tomasza Siemoniaka nie udało się zablokować procedury przywracającej mu wyższe świadczenie.
Orzeczenie TK trudno nazwać inaczej jak kolejnym triumfem taktyki “grubej kreski” oraz naigrywaniem się z ledwo wiążących koniec z końcem ofiar władz PRL, których prominentnym reprezentantem był generał Czesław Kiszczak.
















