Tymczasem najstarszy barman świata jest kobietą i to stuletnią. Jak ustalił brytyjski korespondent Radia RM FF Mogdan Frymorgen, wiekowa Dolly Saville nadal pracuje w pubie the Red Lion w hrabstwie Buckingamshire, gdzie znają ją wszyscy. Obsługuje gości od 74 lat, nalewając do kufli piwo, podając jedzenie do stołów i zabawiając rozmową. I wcale nie chce odejść na emeryturę.
– Umarłabym z nudów. Z przerażeniem myślę o tym, kiedy będę musiała przestać pracować – zwierzyła się energiczna staruszka dziennikarzowi RMF.
“Zatrudniona jest w tym samym pubie od 1940 roku. Nic dziwnego, że jej imieniem nazwano salę, w której goście delektują się piwem. Pani Saville miała 26 lat, gdy zaczęła pracować. Na tronie zasiadał wówczas król Jerzy VI, premierem Wielkiej Brytanii był Winston Churchill, a w Europie szalała wojna. Dziś zdarza się, że Brytyjkę odwiedzają w pubie cztery pokolenia jej rodziny: córka, wnuczka, prawnuczka i praprawnuczka” – napisał Frymorgen na stronie internetowej rozgłośni spod kopca Tadeusza Kościuszki w Krakowie.
Wielu swych gości pani Saville zna jak własne dzieci, a oni darzą ją wielką sympatią.
– Znam Dolly od pięćdziesięciu lat. Wciąż dostaję od niej po uszach, gdy nie zachowuję się przyzwoicie – powiedział dziennikarzowi jeden ze stałych bywalców pubu.
Dopiero od kilku lat najstarsza barmanka na świecie pracuje trzy dni w tygodniu, postanowiła bowiem przejść na pół etatu, bardziej jednak z rozsądku niż z konieczności.
















