Jego stan jest ciężki, nie wiadomo, kiedy będzie mógł opuścić szpital.
Soska upadł na ziemię, nie zdołał wyplątać stopy ze strzemienia, a zwierzę ciągnęło go przez 200 metrów. Polityk prawdopodobnie nie miał na głowie kasku. Czeka go trepanacja czaszki.
Posiadający własną stadninę koni Soska w maju ubiegłego roku wzbudził sensację, przyjeżdżając na obrady sejmiku konno, aby zwrócić uwagę na zbyt małą liczbę miejsc parkingowych przed Urzędem Marszałkowskim przy ulicy Racławickiej w Krakowie.
















