“Wyborcy odsyłając mnie na uczelnię, zwolnili z pracy przy okazji 12 kompetentnych i fajnych ludzi. Tego mi najbardziej żal. Nie jestem z PiS, PSL czy z PO, więc nie mogę im zapewnić pracy w urzędach lub spółkach. Jakbyście mieli fajne oferty dla nich, proszę o info. Moi ludzie tracą pracę, choć robili super rzeczy, a zyskują ją asystenci JKM, którzy będą zamieniać PE w burdel – napisał na Twitterze.
Śląski politolog zachowuje się w sposób równie żałosny jak żenujący. Jego żal z powodu łatwej przecież do przewidzenia porażki wyborczej jest po prostu śmieszny. Gdyby brać jego słowa serio, to każdy dotychczasowy europarlamentarzysta powinien być koniecznie wybierany na kolejną kadencję, aby pracy nie tracili jego znakomicie opłacani współpracownicy.
A swoją drogą zastanawiam się, po co było dr. Migalskiemu aż dwunastu asystentów.
















