Jak poinformowało Radio Kraków-Małopolska, praktycznie codziennie ratownicy przynajmniej kilkakrotnie wzywani są do różnego rodzaju wypadków.
“Za tak dużą liczbę zdarzeń odpowiada z jednej strony pogoda. Deszcz padający w Tatrach praktycznie codziennie powoduje, że szlaki są mokre, śliskie i bardzo niebezpieczne. Andrzej Maciata, ratownik TOPR przyznaje jednak, że zdarza się, iż turyści nie oceniają realnie swoich możliwości uznając, że w razie kłopotów wezwą śmigłowiec pogotowia górskiego” – czytamy na stronie internetowej krakowskiej rozgłośni.
Maciata przypomniał, że w przypadkach, gdy wzywającym pomocy ewidentnie chodzi jedynie o transport śmigłowcem, TOPR oferuje im jedynie pomoc w pieszym zejściu w dół.
.jpg)
Godzina lotu ratowniczego śmigłowca to koszt około 2-4 tysięcy złotych, a jego remont po przekroczeniu określonej liczby lotów to wydatek kilkunastu milionów. Nie ma więc mowy, aby traktować tę maszynę jako darmowy środek lokomocji.
















