Nosi on tytuł: “Panie Prezydencie, proszę nie składać kwiatów pod pomnikiem Romana Dmowskiego”, a dotyczy prowadzonego przez głowę państwa od 2012 roku marszu pod hasłem “Razem dla Niepodległej”, w trakcie którego składane są kwiaty pod pomnikami polityków powszechnie uznawanych za ojców polskiej niepodległości w 1918 roku: Wojciecha Korfantego, Józefa Piłsudskiego, Wincentego Witosa, Romana Dmowskiego.
Czytamy w nim m.in.:
W XXI wieku Państwo Polskie, będące członkiem Unii Europejskiej i Rady Europy, historycznie niezwykle silnie doświadczone skutkami ksenofobicznych ideologii, nie może promować postaci takich jak Roman Dmowski. Dziś ideowe dzieci Romana Dmowskiego atakują squoty, dokonują pobić imigrantów i homoseksualistów, odwołują się do tradycji przedwojennego antysemityzmu. Upamiętnienie Romana Dmowskiego w tym dniu mogłoby tworzyć wrażenie, że Prezydent RP uznaje tradycje endecji jako równoprawną w przestrzeni publicznej. A za taką uznana być nie może i nie powinna. Zalicza się do niej getto ławkowe i numerus clausus, ataki na sklepy żydowskie, pobicia i okaleczenia studentów pochodzenia żydowskiego, kampanie nienawiści rozpętywane przez prasę, popieranie działań Hitlera wyrażane przez takich ideologów narodowej demokracji jak chociażby Jędrzej Giertych, którego wnuk i spadkobierca w ubiegłym roku towarzyszył Panu Prezydentowi w obchodach Dnia Niepodległości.
“- Pan prezydent w dniu Święta Niepodległości składa hołd wszystkim Polakom zasłużonym dla odbudowy państwa polskiego. Nie da się wykreślić z tego grona Romana Dmowskiego” – skomentował ten apel na łamach “Gazety Wyborczej” doradca prezydenta Bronisława Komorowskiego profesor Tomasz Nałęcz.
I jest to bardzo dobra odpowiedź na lewicowy apel.
















