Szwarc, mydło, powidło i chińskie pluszaki w krakowskich Sukiennicach

Czy w zabytkowych krakowskich Sukiennicach, do których codziennie przybywa tysiące turystów z całego świata, aby kupić regionalne pamiątki, można sprzedawać pluszowe zabawki z Chin i różnego rodzaju badziewie z importu?

Glos polonii w usa
Głos Polonii w USA
7 grudnia, 2014
Post thumbnail default dark

Właściciele kramów tłumaczą, że jest to efekt wysokich stawek za czynsz.

– Jest wielka przebitka na takich produktach. To jest produkowane za grosze w fabrykach, gdzie się wyzyskuje pracowników – powiedział Radiu Kraków-Małopolska Łukasz Skinderowicz z organizacji Kupuj Odpowiedzialnie.

To prawda, ale trzeba przypomnieć, że Sukiennice pozostają pod zarządem Urzędu Miasta Krakowa, który powinien kontrolować, czym handluje się w reprezentacyjnym miejscu. Magistrat wprawdzie zastrzega, że przy zawieraniu umów o najem wymaga od handlarzy, by w ich ofercie był wyłącznie towar lokalnej produkcji, ale – jak widać – te zapewnienia są warte tyle, ile papier, na którym je zapisano.

Prawa wolnego rynku są niepodważalne, ale tak samo poważnie należy traktować umowy, zwłaszcza jeżeli chodzi o niepowtarzalny obiekt o historycznym znaczeniu, a nie o pospolitą galerię handlową.

Myślę, że magistraccy urzędnicy powinni pojawiać się w Sukiennicach codziennie i rygorystycznie egzekwować od sprzedawców to, do czego zobowiązali się wobec władz Krakowa. A może trzeba też pomyśleć o obniżeniu czynszów dla zachowania prestiżu tego miejsca?

Newsletter Dziennika Polonijnego

Zostaw pierwszy komentarz

Głos Polonii w USA – Beata

Głos Polonii w USA

New York, NY
  • Zweryfikowany
  • EN
    EN
  • PL
    PL
Profil firmy
Post
Filter