Dyplomata nie przeprosił za swoje słowa, wspomniał tylko, że nie miał zamiaru nikogo obrażać.
– Z wielkim szacunkiem czcimy bohaterów narodu polskiego w oporze agresji nazistowskiej, polskiego podziemia przeciwko okupacji hitlerowskiej, Ludowego Wojska Polskiego walczącego ramię w ramię z Armią Czerwoną. Ale co do polityki lat 30., jak powiedział Władimir Putin w maju, Polska padła ofiarą swojej polityki. Co do naszego stanowiska, odnośnie negowania roli wyzwoleńczej Armii Czerwonej w sprawie pomników i memoriałów, nasze stanowisko pozostaje niezmienne. Sądzimy, że mamy różne poglądy na naszą wspólną historię i trzeba przyjmować ten fakt i nie obrażać się, gdy inna strona wypowiada różne, odmienne poglądy, ale trzeba też szanować uczucia innej strony – dodał Andriejew (oba cytaty za Polską Agencją Prasową).
Po tej wypowiedzi rosyjskiego dyplomaty jestem już pewny, że przekazane przez niego w telewizyjnym wywiadzie obraźliwe dla Polski treści nie były karygodnym, ale incydentalnym wybrykiem, lecz wyrazem obecnej polityki Moskwy wobec Warszawy. I to jest niepokojące.
















