W tych właśnie kategoriach można rozpatrywać niedawną rozmowę wiceministrów spraw zagranicznych Polski i Rosji w Moskwie. Okazało się bowiem, że Władimir Titow podjął Marka Ziółkowskiego nie w głównym budynku MSZ, ale w sąsiednim, który przed wiekiem pełnił rolę domu dla służby. W dodatku w tym samym czasie w pałacyku przyjmowano inne delegacje.
Niby drobiazg, ale jednak znaczący i dobrze charakteryzujący obecny stan stosunków pomiędzy obu państwami.
















