Co jest w archiwum gen. Jaruzelskiego?

Według "Faktu" także generał Wojciech Jaruzelski przechowywał w swoim domu dokumenty, które powinny się znajdować w archiwach Instytutu Pamięci Narodowej.

Glos polonii w usa
Głos Polonii w USA
24 lutego, 2016
Post thumbnail default dark

Jak wynika z informacji, które tabloid uzyskał od osoby z bliskiego otoczenia gen. Jaruzelskiego, wszystkie akta będące w posiadaniu sowieckiego namiestnika w Warszawie trafiły wraz z większością majątku do jego córki Moniki, a ona – zgodnie z ostatnią wolą ojca, miała przekazać je Fundacji Archiwum Dokumentacji Historycznej PRL.

Instytucja ta zajmuje się gromadzeniem materiałów na temat genezy i dziejów Polski Ludowej oraz popularyzacją wiedzy o ustroju komunistycznym. W radzie jej fundatorów zasiadają m.in. syn byłego I Sekretarza Komitetu Centralnego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej Władysława Gomułki Ryszard Strzelecki-Gomułka, były wiceszef Sztabu Generalnego

Ludowego Wojska Polskiego gen. Wacław Szklarski i Monika Jaruzelska.
“- Wszystkie teczki z domu Jaruzelskiego, a było ich ze 2000, trafiły do magazynu przy bibliotece Akademii Humanistycznej im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku” – powiedział “Faktowi” pragnący zachować anonimowość rozmówca.

Tabloid poszedł tym tropem. Jaruzelska nie chciała z nim o tym rozmawiać, dziennikarze pojechali więc do pułtuskiej uczelni.

“Jeden z pracowników potwierdza nam istnienie pomieszczenia, gdzie fundacja ma swoje archiwa. – To nie są zwykłe akta! – podkreśla. Gdy pytamy, czy można je zobaczyć – odsyła do dyrekcji. Tam jednak słyszymy, że… takie akta nie istnieją i nigdy nie były na terenie uczelni! Tylko IPN może sprawdzić, czy te dokumenty tam są” – czytamy w “Fakcie”.

Autor książki o gen. Jaruzelskim doktor Lech Kowalski powiedział Niezależnej, że nie zdziwiłby się, gdyby właśnie do Pułtuska trafiły te ważne papiery.

– Są tam ludzie, którzy wspierali Jaruzelskiego. Uczelnia w Pułtusku to dzieło dawnej profesury PZPR-owskiej, która stworzyła tam sobie przechowalnię i miejsce do zarabiania pieniędzy. To komunistyczny skansen. Wojciech Jaruzelski posiadał dokumenty podobne do tego, co miał Kiszczak. To jasne, że są tam materiały, które są bombą, które mogłyby zdetonować Polskę. O ile można by do nich dotrzeć. Kiszczak i Jaruzelski przechowywali takie materiały, nie powinniśmy się dziwić. Traktowali to jako zabezpieczenie. Jak nie własne, to swoich rodzin. IPN nic nie robi. Dlaczego prokuratorzy jeszcze nie pojawili się u Moniki Jaruzelskiej, ale nie tylko u niej? – zapytał w rozmowie z portalem.

Czyżby szykowała się kolejna sensacja historyczna?

Newsletter Dziennika Polonijnego

Zostaw pierwszy komentarz

Głos Polonii w USA – Beata

Głos Polonii w USA

New York, NY
  • Zweryfikowany
  • EN
    EN
  • PL
    PL
Profil firmy
Post
Filter