Położone w pobliżu Palermo miasteczko wydało na świat nie tylko Don Vita Corleone, ale także innych mafijnych bossów: Bernardo Provenzano i Toto Riinę.
“Jedną z najgłośniejszych dyskusji w całym kraju wywołała procesja religijna, która zatrzymała się przed domem, w którym mieszka żona Riiny, odbywającego karę dożywocia. Wyszła ona na balkon, by pozdrowić uczestników procesji. W sprawie gestu uznanego za wyraz hołdu dla byłego bossa bossów cosa nostry i jego rodziny karabinierzy wszczęli śledztwo. To dochodzenie wykazało rodzinne powiązania między żoną bossa a członkiem religijnego bractwa, organizatora ceremonii religijnej” – czytamy w gazecie.
Głównym powodem rozwiązania zarządu gminy są jednak powiązania między mafiosami a firmami realizującymi przetargi na roboty publiczne. Jeden z pracowników urzędu miejskiego został aresztowany.
“Nigdy wcześniej w historii nie rozwiązano władz tej miejscowości, która – jak się zauważa – od lat walczy o poprawę swego wizerunku i chce uwolnić się od stereotypowych skojarzeń z mafią” – napisała “Rz”.
Gazeta przypomina, że zmarłego przed kilkoma tygodniami, skazanego na kilkukrotne dożywocie Bernardo Provenzano, który był poszukiwany na całym świecie przez ponad 40 lat, aresztowano w 2006 roku w kryjówce w gospodarstwie rolnym właśnie w Corleone.
“Także na wniosek szefa MSW rozwiązano z powodu powiązań z mafią zarząd miejscowości Tropea w Kalabrii. W ciągu ostatnich 25 lat za związki z mafią rozwiązano władze około 260 miast i miasteczek w całym kraju” – czytamy w “Rzeczpospolitej”.
Czy to oznacza, że cosa nostra oraz inne grupy mafijne tracą oparcie, zwłaszcza że ostro występuje przeciw nim także Watykan?
















