Tak śpiewały kiedyś Alibabki, chwaląc dobrosąsiedzkie relacje. Niestety, tej piosenki Agnieszki Osieckiej raczej nie zanuci mąż prezydent Warszawy Hanny Gronkiewicz-Waltz, ponieważ to właśnie sąsiedzi obsiali jego działkę pod Sochaczewem krzewami konopi. Według policji jest to jedna z większych plantacji znalezionych w tym roku na Mazowszu.
– Funkcjonariusze ustalili, że hodowlą zajmowali się mężczyźni, którzy mieszkali w sąsiedztwie działki, na której uprawiali konopie. Są to osoby z tej samej miejscowości. Jeden z nich przyznał się, został zatrzymany – powiedziała na antenie Telewizji TVN 24 Warszawa rzeczniczka Komendanta Wojewódzkiego Policji w Radomiu nadkomisarz Alicja Śledziona.
“Braciom udało się wyhodować sporą plantację. Policjanci zabezpieczyli ponad 552 krzewy konopi o wysokości od 60 do 160 centymetrów. Z uprawy dilerzy mogliby wprowadzić do obrotu nawet 12 kilogramów marihuany” – czytamy na stronie internetowej stacji.
Dziennikarzom TVN 24 nie udało się skontaktować z Andrzejem Waltzem, jego stanowisko przekazał im rzecznik prasowy Urzędu Miasta Stołecznego Warszawy Bartosz Milczarczyk:
– To jest działka, która od wielu lat jest w rodzinie państwa Waltzów. Pan Waltz raz w roku przyjeżdża na jej teren i sprawdza stan budynków po zimie. Działka o powierzchni ponad 9 hektarów nie ma ogrodzenia. Andrzej Waltz, złożył już wyjaśnienia na policji w tej sprawie.
Za prowadzenie nielegalnej uprawy konopi można trafić na 8 lat do więzienia.
Znacznie lepszy był jednak sąsiad z cytowanej już wyżej piosenki:
Pożyczy ci zapałki,
Pół masła, kilo soli,
Wysłucha twoich zwierzeń,
Choć głowa go boli.
















