Informowano o tym także w radiu i telewizji.
Wszyscy są aferą zbulwersowani. Niezależnie od akcji prowadzonej przez prawników, to co się stało pokazuje jak delikatną materią jest pamięć narodowa i jak łatwo może być deformowana (co jest najdelikatniejszym z możliwych określeń).
Nie może być tak, że jak próbuje się tłumaczyć przedstawiciel sklepu internetowego handlującego “odzieżą patriotyczną”, jakiś “fan” przysyła mu projekt koszulki z Karskim podpisanym jako Sojczyński, a on po prostu… drukuje to na ubraniach i sprzedaje. Nie sprawdzając choćby w jakiejś wyszukiwarce czyj dostał wizerunek, albo co mu wyskoczy jak wklepie nazwisko pod nim podpisane.
Manipulacja Janem Karskim pokazuje, że sprawa wkracza już w obszar, gdzie zabawami pamięcią narodową powinna zająć się instytucja ustawowo powołana do ochrony tych wartości, czyli Instytut Pamięci Narodowej.
W internecie od dawna znajduje się ten film pokazujący produkcję okładkowego wzierunku książki “Jan Karski. Jedno życie”. Pobranie go jak swojego na koszulki wymyka się wszelkim definicjom:
















