O incydencie została powiadomiona policja w Raciborzu, skąd na numer dyżurny Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego zadzwonił “dowcipniś”.
– Dostałem dzisiaj informację, że rodzina tego mężczyzny przewiozła go na leczenie w zakładzie zamkniętym. Nawet ze zgłoszenia, które potem przesłuchałem, można było wywnioskować, że ma ewidentne problemy psychiczne – powiedział Radiu naczelnik TOPR Jan Krzysztof.
W tej sytuacji ratownicy zastanawiają się, czy wyciągać konsekwencje wobec sprawcy alarmu.
















