Jest to rezultat przegranego przez dziennikarza procesu sądowego z posłanką Prawa i Sprawiedliwości profesor Krystyną Pawłowicz.
Na mocy wyroku Lis miał opublikować przeprosiny w swoim tygodniku, zapłacić 40 tysięcy złotych zadośćuczynienia i prawie 6,9 tys. zł kosztów sądowych.
Chodzi o artykuł z kwietnia 2016 roku pt. “Bulterierka prezesa”, w którym prof. Pawłowicz została przedstawiona jako “bezgranicznie wpatrzona” w Jarosława Kaczyńskiego. Znalazły się w nim m.in. słowa:
“Jest psem gończym Kaczyńskiego. On ją spuszcza z łańcucha, ona warczy, szczeka i gryzie. Potem prezes mówi <siad>, <do budy>. A ona kładzie po sobie uszy i wykonuje polecenia.”
Posłanka skierowała sprawę do sądu i wygrała proces. W wydanym zaocznie wyroku, który uprawomocnił się 7 lipca stwierdzono, że w artykule “zawarto bezpodstawne i niezgodne z prawdą twierdzenia” oraz “treści godzące w cześć i godność Krystyny Pawłowicz”.
Dziennikarz twierdzi, że cała sprawa jest…nieporozumieniem.
“Od razu prostuję. O tym, że był proces dowiedziałem się po wyroku. Zawiadomienie poszło na zły adres. Będzie wniosek o proces od nowa” – napisał na Twitterze.
Posłanka PiS jest zadowolona z wyroku.
“- Wydano go zaocznie, bowiem pan Lis nie pojawił się w ogóle na rozprawie. Oddał sprawę walkowerem, widocznie czuł, że tych bzdur i kłamstw zawartych w artykule nie da się obronić” – powiedziała “Super Expressowi”, który przypomniał, że jest to drugi w ostatnim czasie niekorzystny wyrok dla Tomasza Lisa.
Wcześniej wygrała z nim proces należąca do posła Ruchu Kukiz`15 Marka Jakubika spółka Browary Regionalne. Przegrany musi przeprosić i zapłacić 30 tys. zł, ale wyrok Sądu Okręgowego w Warszawie nie jest jeszcze prawomocny.
– Lis zapłacisz i przeprosisz. Jeszcze twoi niemieccy pracodawcy zapłacą i przeproszą. Kłamaliście żeby zniszczyć i tego wam nie daruję – oświadczył po wyroku Jakubiak.
Naczelny “Nesweeka Polska” zapowiedział apelację, a także wytoczenie procesu posłowi.
















