W procesach norymberskich przeprowadzonych po II wojnie przez społeczność międzynarodową – skazujących przecież zbrodniarzy wojennych na śmierć i lata więzienia, a nie na degradację czy pozbawianie przywilejów – nie było żadnych procedur odwoławczych”. Bo niby do kogo, do szatana?
Stosując formalistyczną logikę Pana Prezydenta, należałoby procesy norymberskie uznać za “niepraworządne”, a następcom zbrodniarzy otworzyć drogę “odwoławczą” do sądów i trybunałów. Formalnościom proceduralnym musiałoby się wszak też w tamtych procesach stać zadość.
Tuż po wojnie, łamano też fundamentalną zasadę prawa: nullum crimen sine lege (nie ma przestępstwa bez ustawy) i “sprawiedliwie” w pojęciu narodów europejskich skazywano na śmierć za czyny ludobójstwa, które nie były wcześniej objęte karalnością w żadnym systemie prawnym.
Dlaczego hitlerowskich zbrodniarzy można było surowo sprawiedliwie ukarać, a komunistycznych chronić mają nadzwyczajne procedury, którymi gardzili?
Pan Prezydent swymi formalnymi bardzo argumentami, wbrew Konstytucji, odbiera nam Polakom prawo do “sprawiedliwości”, do “historycznej sprawiedliwości”, z której inne narody korzystały. Czy Polacy mają prawo do “naszej, wprawdzie mocno spóźnionej, ale małej i tylko symbolicznej antykomunistycznej “norymbergii”?
Rzecznik prezydenta Krzysztof Łapiński powiedział natomiast, że prezydent Duda jest za dokonywaniem rozrachunków z przeszłością, co jasno wynika z jego politycznej przeszłości: udziału w pracach nad ustawą lustracyjną i podpisania dezubekizacyjnej. Swoimi czynami zdecydowanie popiera negatywną ocenę – także w wymiarze prawnym – Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej i funkcjonariuszy tamtego systemu, szczególnie funkcjonariuszy aparatu represji.
Wetując ustawę umożliwiającą pozbawianie stopni wojskowych osób i żołnierzy rezerwy, którzy w latach 1943-1990 swoją postawą sprzeniewierzyli się polskiej racji stanu Prezydent RP zwrócił jedynie – zdaniem rzecznika – uwagę na kilka jej mankamentów, m.in. na brak środka odwoławczego od decyzji o odebraniu stopni generalskich, co mogłoby skutkować pewnymi reperkusjami jeśli chodzi o odwołanie do różnego rodzaju gremiów europejskich.
Łapiński mocno podkreślił, że ustawa w tym kształcie wzbudza pewne kontrowersje, ale prezydent Andrzej Duda absolutnie nie podważa potrzeby zamknięcia pewnego etapu przeszłości i symbolicznego rozliczenia się z nią.
















