Ostatnio 44-letni polski turysta wszedł na szczyt udekorowanej monumentalnymi rzeźbami słynnej barokowej fontanny di Trevi w Rzymie i wykonał tam serię akrobacji, o czym poinformowała Polska Agencja Prasowa za włoskimi mediami.
“Obecny w jej pobliżu patrol straży miejskiej natychmiast kazał wspinaczowi zejść, ale on nie posłuchał i kontynuował wyczyny na oczach setek turystów. Kiedy zszedł, odmówił wylegitymowania się. Strażnicy zatrzymali go, zaprowadzili na najbliższy posterunek, spisali i wręczyli mu mandat w wysokości 500 euro, jaki na mocy rozporządzenia władz Wiecznego Miasta przewidziany jest za wszelkie chuligańskie zachowania przy stołecznych fontannach” – czytamy w depeszy PAP.
Szczególną ochroną otoczona jest najsławniejsza w nich di Trevi, w której nie wolno się kąpać, wspinać na nią, a także siadać, ani jeść na jej brzegu.
“Funkcjonariusze sił porządkowych konsekwentnie ścigają sprawców takich zachowań. W tym przypadku sprawa nie kończy się na surowej karze. Urząd ochrony rzymskich zabytków sprawdzi, czy turysta nie wyrządził żadnych strat materialnych” – napisała Polska Agencja Prasowa.
No cóż, nie każdy jest Anitą Ekberg lub Marcello Mastroiannim, którzy bezkarnie wskoczyli do fontanny di Trevin na planie filmu “Dolce vita” Federica Felliniego.













