A takie właśnie słowa wypowiedział wiceprzewodniczący rosyjskiej Dumy Władimir Żyrinowski, który w programie “Wieczór z Władimirem Sołowiowem” w telewizji państwowej Rossija 1 zaproponował zniszczenie Islandii, aby zastraszyć Zachód, o czym poinformowała “Rzeczpospolita”.
– Musimy uderzyć prewencyjnie, by wszystkim na zawsze zamknąć mordy. Na Morzu Północnym jest wyspa, mały kraj, gdzie mieszka 200 tysięcy ludzi. Powiemy Brukseli: patrzcie na wyspę, a teraz odwróćcie się i zobaczcie, że wyspy nie ma. Kraju nie będzie, będzie obłok dymu – powiedział lider Liberalno-Demokratycznej Partii Rosji (wszystkie cytaty za “Rz”).
Odniósł się w ten sposób do kwestii tarczy antyrakietowej NATO, która budowana jest w Rumunii i w Polsce.
“Co ciekawie, w momencie kiedy Żyrinowski mówił o zabiciu 200 tysięcy ludzi (prawdopodobnie chodziło mu o Islandię, mieszka tam ok. 325 tys. osób), szef komisji ds. międzynarodowych Dumy Aleksiej Puszkow śmiejąc się kilkakrotnie wykrzyknął: <prawidłowo!>” – czytamy w gazecie.
Prowadzący program Sołowiow był zaskoczony.
– To jest jakiś horror. Po czymś takim nie ma co się dziwić, że obcokrajowcy nas się boją.
– Trzeba atakować i bić się pod Brukselą, pod Warszawą, pod Pragą. A czego pan chce? Żeby wszyscy nas bili w mordę?
Żeby Donbas ciągle ostrzeliwali? Żeby ich bazy stawiano przy naszych granicach? – natarł na niego wiceprzewodniczący Dumy.
– Jaka jest w tym logika? W związku z tym, że budują bazy bliżej nas, my mamy uderzyć w małą wyspę? – zapytał Sołowiow.
– Tak. Zniechęcić i pokazać do czego są zdolne nasze siły nuklearne – odparł Władimir Żyrinowski.
Brzmi to ekscentrycznie i mało realnie, ale Rosja jest nadal mocarstwem nuklearnym, więc nie tylko Islandczycy mają się czego bać.











