Sztandar został zrabowany przez esesmanów we wrześniu 1939 roku i trafił do pułku SS Leibstandarte Adolf Hitler. Wedle niemieckich przepisów o tzw. zasiedzeniu – obejmujących nie tylko nieruchomości, ale także przedmioty – nawet pochodzący z grabieży przedmiot może stać się po latach własnością osoby, która weszła w jego posiadanie.
Wychodząc z tego założenia, szef niemieckiego domu aukcyjnego Kai Winkler postanowił wystawić sztandar na aukcji, odmawiając zwrócenia go Polsce. I niechybnie stałoby się tak. gdyby nie interwencja naszego MSZ, które negocjuje obecnie z Winklerem odzyskanie zabytku przez prawowitych właścicieli. Jeśli sprawy nie uda się załatwić polubownie, resort spraw zagranicznych gotowy jest wystąpić na drogę sądową.
Reprezentująca polską stronę hamburska kancelaria prawna będzie musiała udowodnić, że przedmiot ten trafił w niemieckie ręce nielegalnie, czyli jako łup wojenny. Ponieważ ZLP był organizacją kombatancką, a nie wojskową, zostanie prawdopodobnie użyty argument, że nie jest to sztandar wojskowy, do którego przejęcia mogą sobie rościć prawo jednostki zwycięskiej armii.
Jerzy Bukowski











