Ten apel miał związek z opisaną przeze mnie w poland.us 10 maja w artykule “Efektowny <samobój> Ziobry” odmową otwierającego listę PiS w okręgu obejmującym województwa małopolskie i świętokrzyskie polityka przeprowadzenia merytorycznej debaty publicznej, do której zaprosiła go umieszczona na czele listy PO w tym okręgu Róża Thun.
– Chcąc odpowiedzieć panu premierowi chciałbym zwrócić uwagę, że tylko podczas kampanii wyborczej otrzymałem 6 wezwań do prokuratur na kolejne przesłuchania. Takie przesłuchania trwają zwykle wiele godzin, co uniemożliwia mi prowadzenie kampanii wyborczej i odbywanie spotkań z wyborcami – odpowiedział premierowi były minister sprawiedliwości na specjalnie zwołanej w tym celu kilka godzin później konferencji prasowej w Krakowie.
Apelując o zaprzestanie wykorzystywania prokuratury do walki wyborczej, Ziobro obiecał podjęcie rzeczowej debaty z każdym wskazanym przez Tuska kandydatem PO do europarlamentu.
– Dopóki jednak prokuratura będzie angażowana do walki politycznej, mój udział w debacie byłby przyzwoleniem na tego rodzaju bezprawne praktyki. Nie mówmy o uczciwej, przyjaznej kampanii, ale pokazujmy rzeczywistą wolę prowadzenia uczciwej kampanii. Jeśli tego rodzaju normalne reguły w demokratycznym państwie zostaną wprowadzone, jestem gotów spotkać się z panem i dowolnie wskazaną przez pana osobą i w odróżnieniu od pana nie będę uciekał – oświadczył Ziobro.
Pytany przez dziennikarzy o to, co ma na myśli, mówiąc o ucieczce premiera, doprecyzował:
– Wszyscy zauważają, że salwując się ucieczką przed stoczniowcami z Gdańska do Krakowa Donald Tusk tchórzy przed rozwiązaniem ważnych problemów stojących przed Polską i w ten sposób, tym apelem, chce on odwrócić uwagę od tej ucieczki.
Były prokurator generalny RP zagrał ostro, ale trzeba docenić go za to, że zmienił zdanie w sprawie ewentualnego wyborczego starcia z Różą Thun. Początkowo pryncypialnie odmawiał takiej debaty, uznając swoją odpowiedniczkę na liście PO za osobę zbyt mało rozpoznawalną przez elektorat i proponując dyskusję z kolejnymi kandydatami Platformy: Konstantym Miodowiczem lub Bogusławem Sonikiem.
Teraz, być może pod wpływem krytycznych głosów, płynących z szeregów własnej partii oraz zdecydowanego wezwania premiera uznał, że jest gotów stawić czoła trudnej, bo znacznie lepiej od niego obytej w europejskiej problematyce rywalce. Skoro – jak napisałem w tytule przywołanego wyżej artykułu – strzelił sobie efektownego i zupełnie niepotrzebnego samobójczego gola u progu kampanii, czas aby przeszedł do równie widowiskowej ofensywy i odrobił straty.
Jerzy Bukowski











