“Prezydent Przemyśla Robert Choma jest zbulwersowany faktem, że nie dopuszczono go do rozmowy z prezydentem Ukrainy, przedstawienia swojego punktu widzenia i wyjaśnienia różnych zawiłości w polsko-ukraińskich relacjach na poziomie miast, w tym wypadku Lwowa i Przemyśla” – napisał “Nasz Dziennik”.
Kresowianie spodziewali się, że po decyzji przemyskich radnych i przekazaniu Związkowi Ukraińców w Polsce gmachu Narodowego Domu w Przemyślu, prezydent Juszczenko w ramach wzajemności obieca pomoc w pozyskaniu przez Polaków Domu Sokoła we Lwowie.
“Niestety, ze strony ukraińskiej nie padły żadne tego typu przyrzeczenia. Prezydent Juszczenko ani słowem nie wspomniał o polskich nieruchomościach za wschodnią granicą, podziękował jedynie polskim władzom i samorządowi Przemyśla za gest wobec środowisk ukraińskich. Podczas spotkania z ukraińską mniejszością obiecał natomiast, że zaapeluje do ukraińskiego rządu o przekazanie pieniędzy na remont Narodowego Domu w Przemyślu” – czytamy w “ND”.
Nadal nie ma się więc kto upomnieć o Polaków mieszkających we Lwowie i od lat bezskutecznie czekających na przekazanie im przez tamtejsze władze budynku, w którym powstałby Dom Polski.
“- Skandaliczna decyzja przemyskich radnych o przekazaniu obiektu Związkowi Ukraińców w Polsce to przejaw skutecznych działań środowisk ukraińskich, czego niestety nie można powiedzieć o stronie polskiej. Prezydent Ukrainy, który wcześniej deklarował gotowość zakupu Narodowego Domu ze środków swojej kancelarii, w geście dobrej woli mógł teraz wyrazić gotowość zakupu dla Polaków obiektu we Lwowie. Byłby to faktyczny gest w kierunku pojednania, istotniejszy niż puste obietnice i słowne deklaracje rzucane na prawo i lewo” – powiedział “Naszemu Dziennikowi” Stanisław Szarzyński, członek Dyrektoriatu Światowego Kongresu Kresowian.
Wygląda więc na to, że strategiczne partnerstwo, jakie nieustannie deklarują prezydenci Lech Kaczyński i Wiktor Juszczenko, jest na razie pozbawione symetrii.
Jerzy Bukowski











