Jak poinformowała za lokalną prasą z północy Włoch Polska Agencja Prasowa, zażądała ona w sądzie, aby rodzic wypłacał jej 2577 euro miesięcznie, bo na tyle wyceniła swoje wydatki na studia i codzienne życie uwzględniając w tej kwocie także pieniądze na wolny czas, rozrywki oraz wyjazdy.
Ojciec obniżył jej wypłatę kieszonkowego do 20 euro tygodniowo za karę, ponieważ nie zdała w terminie egzaminów i nie ukończyła studiów.
“Listę swoich wydatków 26-latka przedstawiła w sądzie zarzucając ojcu, z którym mieszka, że nie wywiązuje się z obowiązku utrzymywania jej, jaki nałożono na niego po rozwodzie jej rodziców. Ponadto tłumaczyła przed sądem, że jest przyzwyczajona do poziomu życia, z którego nie zamierza rezygnować. Ojciec tłumaczył się przed sądem, że daje córce nie tylko 20 euro tygodniowo, ale także płaci między innymi za jej lekarstwa i tankowanie jej samochodu oraz ponosi wydatki w ich domu” – czytamy w depeszy PAP.
Sędziowie częściowo przyznali rację córce orzekając, że ma do czerwca 2019 roku otrzymywać do 500 euro miesięcznie. W uzasadnieniu podnieśli, że kobieta nie ukończyła studiów w terminie i nie podjęła pracy zarobkowej, jej roszczenia są więc zanadto wygórowane.
“Sąd odnotował, że panuje społeczna inercja, która utrudnia młodzieży osiągnięcie niezależności. Dlatego z jednej strony przyznał rację córce, ale z drugiej stwierdził, że ojciec ma prawo stosować wobec niej metody wychowawcze i z tego powodu obniżono sumę, jaką ma jej wypłacać” – napisała Polska Agencja Prasowa.
Ten wyrok może ośmielić wielu młodych ludzi w wielu krajach do składania podobnych pozwów. Jest on zgodny z politycznym słuszniactwem (political correctness) nakazującym litowanie się nad nieudacznikami i leniami, którzy zamiast wziąć się za siebie oczekują wsparcia finansowego od rodziców, a także od państwa.










