est to decyzja władz naszych południowych sąsiadów, którzy zdecydowali się po długich wahaniach nieco naruszyć zasady układu z Schengen. Słowacy tłumaczą, że zamykają te przejścia przede wszystkim ze względu na ochronę kozic.
Dyrektorzy obu Tatrzańskich Parków Narodowych (polskiego i słowackiego) zgodnie przyznają, iż ustalenia z Schengen nie dotyczą szczegółowych przepisów, związanych z ochroną przyrody.
Na szlakach po słowackiej stronie granicy ustawione będą tablice informacyjne. Za wejście na teren, który został zamknięty dla ruchu turystycznego grozi mandat w wysokości 2 tysięcy koron, czyli około 220 złotych. Stosowne informacje pojawią się także po polskiej stronie.
Decyzja władz Słowacji ma niewątpliwy związek z zagrożeniem odebrania temu państwu przez Międzynarodową Unię Ochrony Przyrody prawa do posługiwania się na forum narodowym określeniem “Tatrzański Park Narodowy”. Unii nie podoba się bowiem inwestycyjny rozmach w okolicach Szczyrbskiego Jeziora, gdzie już wkrótce mają stanąć 20-piętrowe hotele i apartamentowce.
Jeżeli ktoś chce więc pochodzić zimą po słowackich Tatrach, musi najpierw przekroczyć granicę na jednym z licznych przejść, obsługujących ruch kołowy i pieszy.
Jerzy Bukowski











