– To kompletne kuriozum, by udawać, że w sklepach alkoholowych… nie ma alkoholu. Trudno oczekiwać ode mnie jako sprzedawcy, że sam zrezygnuję z reklamy, która zapewnia mi klientów, a dzięki nim mam za co płacić podatki i utrzymywać urzędników, którzy co rusz utrudniają mi pracę i życie – skomentował tę akcję w rozmowie z portalem właściciel jednego ze sklepów monopolowych w centrum miasta.
“Urzędnicy po przeprowadzeniu analizy przepisów doszli do wniosku, że prezentowanie na witrynie sklepowej butelek z alkoholem lub choćby znaków towarowych napojów alkoholowych (oprócz piwa), to złamanie zakazu reklamy i promocji alkoholu” – czytamy w krknews.pl
Urząd Miasta Krakowa poinformował w specjalnym komunikacie, że namierzenie nielegalnej reklamy wysokoprocentowych trunków może skończyć się odebraniem danej placówce handlowej koncesji na sprzedaż wszystkich rodzajów alkoholi.
“W praktyce oznacza to, że sklepikarze muszą jak najszybciej usunąć ze swoich witryn sklepowych butelki z etykietami, znaki towarowe napojów alkoholowych oraz szyldy i znaki graficzne jednoznacznie kojarzące się z marką alkoholową” – napisał lokalny portal.
Ciekawe, co równie lub nawet bardziej głupiego wymyślą jeszcze biurokraci z UMK. Znacznie gorzej idzie im natomiast walka ze smogiem, który stanowi rzeczywiste zagrożenie dla mieszkańców podwawelskiego grodu i licznych turystów.











