Zacinający się kataryniarz

To, co dla jednych jest atrakcją turystyczną umilającą im chwilowy pobyt w danym miejscu, przebywającym w nim dłużej może działać na nerwy.

File5e40ac4024fdaauthor202002092005
Jerzy Bukowski
22 lutego, 2018
Post thumbnail default dark

Z taką sytuacją mamy do czynienia na tarnowskim Burku – jednym z najstarszych placów handlowych w Małopolsce. Od prawie trzech lat stoi tam figurka kataryniarza odtwarzająca w kółko te same melodie, co doprowadza do szewskiej pasji sprzedających tam kwiaty.

– Leci tak jak rok temu, dwa lata temu. Chyba trzy na okrągło, także to jest trochę dokuczliwe. Najbardziej słychać to w weekendy, kiedy nie przejeżdża tak dużo aut – poskarżyli się tamtejsi handlarze Radiu Kraków.

Dyrektor Targowisk Miejskich w Tarnowie Jacek Chrobak wyjaśnił w rozmowie z krakowską rozgłośnią, że kataryniarz z Burku na co dzień odgrywa pięć utworów, bo tylko tyle udało się znaleźć. W związku ze skargami zamówił w studiu nagraniowym dodatkowe melodie na katarynkę.

W dodatku figurka od początku miała problemy z mechanizmem do odtwarzania utworów z powodu awarii uruchamiającego dźwięk czujnika. To dlatego przez długi czas był on odtwarzany non stop w określonych godzinach. Niedawno czujnik został lepiej zamontowany.

I kupcy, i urzędnicy podkreślają natomiast, że sporo osób robi sobie zdjęcia z kataryniarzem z Burku.

“Ponad 2-metrowa rzeźba z brązu kosztowała około 65 tysięcy złotych. 6 nowych nagrań około 500 złotych” – czytamy na stronie internetowej Radia Kraków.

Newsletter Dziennika Polonijnego

Zostaw pierwszy komentarz

Post
Filter