Jego ciało umieszczono na podłodze, na której po pewnym czasie przebudził się.
“Jeszcze pod wpływem alkoholu, zmarznięty, poczuł, że dotyka czyichś zimnych kończyn. Przestraszony rzucił się do drzwi i krzyczał. Ochroniarz kostnicy usłyszał jego wołanie i powiadomił swoich przełożonych, którzy nie uwierzyli w jego relację. Jednak postanowili sprawdzić o co chodzi z tymi nietypowymi odgłosami z kostnicy. Przyjechała policja, która przesłuchała pijanego Rosjanina. Następnie wypuściła go do domu” – czytamy we Frondzie.
A teraz pytanie: czy mężczyzna wrócił na łono rodziny? Prawidłowa odpowiedź brzmi: nie. Gdzie poszedł po wyjściu z kostnicy? Oczywiście z powrotem na imprezę, z której został zabrany jako zmarły. Zastał tam nadal bankietujących kolegów, którzy opijali jego nagłą śmierć. Na jego widok jeden z nich zemdlał z wrażenia, ale na wszelki wypadek nie wzywano już pogotowia ratunkowego.










