Wypił borygo i pogryzł 4-latka w centrum Krakowa

Policja ustaliła już, że mężczyzna, który porwał, wrzucił do śmietnika, pobił kijem i pogryzł czteroletniego chłopca w centrum Krakowa (pisałem o tym zdarzeniu przedwczoraj) jest Słoweńcem, a nie - jak początkowo sądzono - Brytyjczykiem.

File5e40ac4024fdaauthor202002092005
Jerzy Bukowski
7 lutego, 2016
Post thumbnail default dark

Napastnik usłyszał od prokuratora zarzuty uprowadzenia i spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, za co grozi mu kara pozbawienia wolności do dziesięciu lat. Sąd zdecydował o trzymiesięcznym areszcie dla 24-letniego obywatela Słowenii. Obecnie przebywa on w Szpitalu Psychiatrycznym w Kobierzynie.

– Przesłuchany przez prokuratora podejrzany Martin L. nie ustosunkował się do przedstawionego mu zarzutu. Na pytanie, czy wie, z jakiego powodu przebywa w szpitalu podał, że powiedziano mu, że naruszył prawo i brał narkotyki – powiedziała Onetowi rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Krakowie Bogusława Marcinkowska.

Okazuje się, że pochodzący z Lubljany Martin L. jest poszukiwany od końca stycznia br., kiedy zgłoszono jego zaginięcie na Słowenii.

“Kontakt z nim był cały czas utrudniony. Podczas napadu nie był pod wpływem alkoholu, ale badania krwi wykazały obecność substancji typu borygo oraz tabletek gwałtu. Wiadomo, że kilka dni temu w innej części Krakowa wszedł częściowo nago do jednej z restauracji i dziwnie się zachowywał. Trafił wtedy do szpitala, ale z niego uciekł” – czytamy w portalu.

Pogryziony przez niego 4-letni Julek znajduje się pod opieką lekarzy w Uniwersyteckim Szpitalu Dziecięcym w Prokocimiu. Jego stan jest dobry, ale z pewnością konieczna będzie opieka psychologiczna, bo takie wydarzenie nie pozostaje bez wpływu na dziecko.

Newsletter Dziennika Polonijnego

Zostaw pierwszy komentarz

Post
Filter