Ten swoisty sposób prośby o datki na utrzymanie kościoła oburzył wiernych, którzy hołdują zasadzie “co łaska”, podczas gdy w tej świątyni ustalony był cennik za poszczególne czynności i ceremonie.
Kontrowersje nasiliły się po tym, gdy włoskie media rozpowszechniły wypowiedź papieża Franciszka, który sprzeciwił się cennikom za sakramenty wywieszanym w kościołach mówiąc, że wywołuje to zgorszenie wiernych i przestrzegając przed “robie-niem interesów” w domu Pańskim.
“Miejscowy dziennik <L’Eco di Bergamo> przytoczył słowa rektora księdza Gino Assensiego: <Chodziło o to, żeby wyjść naprzeciw pielgrzymom>. Skoro jednak – jak dodał duchowny – urządzenie wywoływało zgorszenie, zostało wyłączone. Wcześniej tłumaczono, że terminal zainstalowano po to, by pomóc tym osobom, które nie mają przy sobie drobnych, a chcą zapłacić za włączenie elektrycznego kandelabru, a także w celu ukrócenia kradzieży wrzucanych do puszek pieniędzy. Ale kartą można było zapłacić nie tylko za oświetlenie, ale również po to, by zamówić mszę i zostawić datek w sanktuarium. Koło terminalu opłat znajdował się ekran dotykowy z wyświetlonym cennikiem; począwszy od 10 euro za mszę do 420 euro za 30 dni uroczystości w wybranej intencji. I właśnie ten cennik najbardziej oburzył wiernych” – czytamy w depeszy PAP.











