Wśród dróg legalnego pobytu w Stanach Zjednoczonych E-2 zajmuje miejsce osobne. Nie jest loterią jak zielona karta, nie wymaga amerykańskiego pracodawcy jak H-1B i nie zależy od pokrewieństwa. Warunkiem jest własny biznes — i realne pieniądze w niego włożone.
Polska jest w traktacie od 1994 roku
Pierwsza rzecz do wyjaśnienia, bo bywa myląca. Wiza E-2 przysługuje wyłącznie obywatelom krajów, które zawarły z USA odpowiedni traktat. Polska figuruje na oficjalnej liście Departamentu Stanu od 6 sierpnia 1994 roku, zarówno dla kategorii E-1 (handel), jak i E-2 (inwestycje).
Co istotne, przy polskim wpisie nie ma żadnych przypisów ani ograniczeń — inaczej niż w przypadku kilku innych państw, gdzie stosuje się warunki dodatkowe.
Bywa to mylone z ruchem bezwizowym. Do programu Visa Waiver, czyli podróży na ESTA, Polska dołączyła dopiero 11 listopada 2019 roku. To dwie zupełnie różne sprawy: traktat inwestycyjny obowiązuje ponad ćwierć wieku dłużej.
Ile trzeba zainwestować
To pytanie pada najczęściej, a odpowiedź bywa zaskoczeniem: żadna minimalna kwota nie istnieje. Departament Stanu stwierdza to wprost w instrukcji dla konsulów — nie ma progu dolarowego, który czyniłby inwestycję „znaczącą”.
Krążące po internecie liczby w rodzaju „minimum sto tysięcy dolarów” nie mają oparcia w przepisach. Zamiast progu stosuje się test proporcjonalności: porównuje się kwotę zainwestowaną z całkowitym kosztem uruchomienia lub zakupu firmy.
Zasada działa odwrotnie, niż podpowiada intuicja. Im tańszy biznes, tym wyższy procent trzeba pokryć z własnych środków. Przy większym przedsięwzięciu akceptowany udział bywa odpowiednio niższy. Przepisy nie podają jednak żadnych sztywnych progów procentowych.
Pieniądze muszą być realnie zaryzykowane
Przepisy kładą nacisk na jedno: kapitał ma być narażony na stratę. Środki, których nie można stracić przy niepowodzeniu biznesu, nie są inwestycją w rozumieniu tej wizy.
Ma to konkretne przełożenie na kredyty:
- Kredyt zabezpieczony majątkiem firmy nie liczy się do inwestycji — brakuje tu elementu ryzyka po stronie inwestora.
- Kredyt zabezpieczony majątkiem osobistym liczy się — na przykład pożyczka pod hipotekę własnego domu albo kredyt na własne nazwisko. Tu inwestor ryzykuje własnym majątkiem.
Nie wystarczy też sam zamiar. Pieniądze leżące na koncie, deklaracje czy wstępne ustalenia bez zobowiązania nie spełniają warunku — środki muszą być już zaangażowane.
Źródło kapitału nie musi natomiast pochodzić spoza USA. Dopuszczalne są oszczędności, darowizna czy spadek. Samo odziedziczenie firmy nie jest jednak inwestycją.
Firma musi być prawdziwa i nie może być „marginalna”
Przedsięwzięcie ma być rzeczywistym, czynnym przedsięwzięciem komercyjnym, wytwarzającym towar lub usługę. Przepisy wykluczają wprost „organizację papierową” oraz bierne lokaty kapitału — jak niezabudowana ziemia czy akcje kupione bez zamiaru kierowania spółką. Działalność musi być nastawiona na zysk, co eliminuje organizacje non profit.
Drugi warunek to zakaz „marginalnego przedsiębiorstwa”. Chodzi o firmę, która nie ma zdolności do wypracowania dochodu przekraczającego minimalne utrzymanie inwestora i jego rodziny.
Nowa firma nie jest z góry przekreślona — musi jednak rokować, że taką zdolność osiągnie w ciągu pięciu lat od rozpoczęcia normalnej działalności.
Odnotujmy jeszcze jedno: fizyczne biuro nie jest wymagane. Może pomóc w ocenie wniosku, ale nie stanowi warunku.
Co najmniej połowa firmy w polskich rękach
Obywatele kraju traktatowego muszą posiadać przynajmniej 50 procent przedsiębiorstwa. Trzeba również wykazać, że to oni rozwijają firmę i nią kierują — przez własność albo przez faktyczną kontrolę operacyjną.
Dwie sytuacje bywają rozstrzygające:
Spółka pół na pół. Przy dwóch wspólnikach z równymi udziałami i pełnymi prawami zarządczymi przyjmuje się, że każdy sprawuje kontrolę. Przy trzech i więcej równych wspólnikach żaden nie ma już kontroli.
Zielona karta wyklucza udziały z rachunku. Jeżeli polski wspólnik ma status stałego rezydenta USA, jego udziały nie liczą się przy ustalaniu narodowości firmy. To potrafi wywrócić kalkulację w spółce rodzinnej, w której jedna osoba ma już zieloną kartę.
Ile trwa i jak długo można zostać
Trzeba tu rozróżnić dwie odrębne sprawy, które łatwo pomylić.
Wiza to dokument w paszporcie uprawniający do stawienia się na granicy. Dla obywateli Polski wiza E-2 wydawana jest na 12 miesięcy, z wielokrotnym wjazdem. Długość ważności zależy od kraju i wynika z tabeli wzajemności prowadzonej przez Departament Stanu.
Okres pobytu to co innego. Przy wjeździe przyznaje się dwa lata, a przedłużenia udzielane są w takich samych, dwuletnich transzach. Liczba przedłużeń nie jest ograniczona.
Do tego dochodzi zasada w praktyce bardzo wygodna: każdy powrót do USA na ważnej wizie E-2 daje automatycznie nowe dwa lata pobytu, bez składania wniosku do urzędu imigracyjnego.
Stąd bierze się opinia, że E-2 można odnawiać bez końca. Formalnie pozostaje wizą czasową, ale nie ma górnego limitu czasu.
Zmiany w firmie — połączenie, przejęcie, sprzedaż działu — wymagają zgody USCIS, bo mogą naruszyć podstawę przyznania statusu.
Rodzina: małżonek pracuje od razu
Wizę pochodną otrzymują małżonek oraz dzieci poniżej 21. roku życia, o ile nie zawarły związku małżeńskiego. Nie muszą mieć polskiego obywatelstwa — ich narodowość nie ma tu znaczenia.
Najważniejsza korzyść dotyczy małżonka: prawo do pracy przysługuje mu z mocy samego statusu. Nie trzeba czekać na osobne zezwolenie ani składać wniosku o kartę pracy. Dowodem jest dokument wjazdowy I-94 z oznaczeniem E-2S.
To zmiana obowiązująca od 30 stycznia 2022 roku i wyraźnie poprawia sytuację finansową rodziny.
Dzieci prawa do pracy nie mają — otrzymują oznaczenie E-2Y, wprost wskazujące brak takiego uprawnienia.
Pułapka przy wyjazdach
Wspomniane odnowienie dwóch lat przy powrocie dotyczy tylko osoby podróżującej. Jeżeli inwestor wyjedzie i wróci sam, jego licznik rusza od nowa — ale rodzinie, która została w USA, nie.
To częsta przyczyna nieświadomej utraty statusu. Członkowie rodziny muszą pilnować własnej daty i wystąpić o przedłużenie przed jej upływem.
Formalności i opłaty
Opłata konsularna za wniosek o wizę E wynosi 315 dolarów od osoby. Polacy nie płacą dodatkowej opłaty wzajemnościowej — w tabeli wzajemności dla Polski przy kategorii E-2 widnieje adnotacja o jej braku.
Formularze zależą od roli wnioskodawcy — i tu pojawia się rozróżnienie często mylone:
- Główny inwestor E-2 składa wyłącznie formularz DS-160. Pytania z formularza DS-156E są w jego przypadku wbudowane w DS-160.
- Menedżer lub pracownik kluczowy składa DS-160 oraz DS-156E.
- Małżonek i dzieci składają wyłącznie DS-160.
Z Polski czy już z USA
Istnieją dwie odrębne ścieżki, których nie da się zamienić.
Droga konsularna — dla osoby przebywającej poza USA. Wniosek składa się w konsulacie, a postępowanie kończy się wydaniem wizy w paszporcie.
Zmiana statusu w USA — dla osoby, która legalnie przebywa już w Stanach w innym statusie nieimigracyjnym. Składa się wtedy formularz I-129 do urzędu imigracyjnego, a rodzina jeden wspólny formularz I-539. Wniosku I-129 nie można złożyć, przebywając poza USA.
O jednym łatwo przy tym zapomnieć. Zmiana statusu w USA daje status, ale nie daje wizy. Przy pierwszym wyjeździe za granicę i tak trzeba wystąpić o wizę w konsulacie. Dla kogoś, kto planuje regularne podróże między Polską a Stanami, droga konsularna bywa więc prostsza.
Osobna uwaga dla Polaków przyzwyczajonych do ESTA: zasady zmiany statusu po wjeździe w ruchu bezwizowym są odrębne i warunki takiego wjazdu należy sprawdzić przed planowaniem tej drogi.
E-2 a zielona karta
Odpowiedź brzmi: E-2 nie prowadzi do pobytu stałego. Nie jest wizą tak zwanego podwójnego zamiaru, jak H-1B czy L-1. Wnioskodawca musi deklarować, że opuści USA po zakończeniu statusu.
Wymogi dowodowe są przy tym łagodniejsze niż przy większości wiz czasowych. Ubiegający się o E-2 nie musi utrzymywać miejsca zamieszkania w Polsce — może sprzedać dom i przewieźć cały dobytek do Stanów. Przepisy wskazują, że jednoznaczna deklaracja wyjazdu po wygaśnięciu statusu jest zwykle wystarczająca. To istotne ustępstwo: przy wizach turystycznych czy studenckich stałe miejsce zamieszkania poza USA jest twardym warunkiem.
E-2 pozwala więc mieszkać i pracować w USA bardzo długo, bez limitu przedłużeń — ale nie jest przedsionkiem zielonej karty. Osoby, które są już beneficjentami petycji imigracyjnej, muszą dodatkowo wykazać zamiar wyjazdu po zakończeniu statusu.
Dla kogo to rozwiązanie
E-2 ma sens dla osoby, która chce prowadzić w USA realny biznes i jest gotowa włożyć w niego własne, zaryzykowane pieniądze. Nie jest drogą dla inwestora pasywnego ani sposobem na pobyt bez działalności.
Przed podjęciem decyzji warto omówić sprawę z licencjonowanym prawnikiem imigracyjnym oraz z księgowym znającym realia obu krajów — struktura własności, forma prawna firmy i sposób sfinansowania inwestycji przesądzają o powodzeniu wniosku, a poprawianie ich później bywa kosztowne.
Źródła:
- U.S. Department of State — Treaty Countries (lista krajów traktatowych): https://travel.state.gov/content/travel/en/us-visas/visa-information-resources/fees/treaty.html
- U.S. Department of State — Treaty Trader & Treaty Investor Visas: https://travel.state.gov/content/travel/en/us-visas/employment/treaty-trader-investor-visa-e.html
- Foreign Affairs Manual, 9 FAM 402.9 — kryteria oceny wniosków E-1/E-2: https://fam.state.gov/fam/09FAM/09FAM040209.html
- U.S. Department of State — Visa Reciprocity Schedule dla Polski: https://travel.state.gov/content/travel/en/us-visas/Visa-Reciprocity-and-Civil-Documents-by-Country/Poland.html
- USCIS — E-2 Treaty Investors: https://www.uscis.gov/working-in-the-united-states/temporary-workers/e-2-treaty-investors
Materiał ma charakter informacyjny i nie stanowi porady prawnej ani podatkowej. Indywidualna sytuacja wymaga konsultacji z licencjonowanym prawnikiem imigracyjnym.
Marek Zawadzki











