“To specjalne domki, które dają schronienie m.in. pszczołom i osom. Osadzeni wykonali duże domki stojące oraz małe do zawieszenia na gałęziach drzew. Kolejne są w trakcie budowy. Niewielkie domki wypełnione patyczkami, sianem i korą są bezpiecznym miejscem dla zapylaczy i potrzeba ich w mieście bardzo dużo” – czytamy na stronie internetowej krakowskiej rozgłośni.
– Z inicjatywą budowy domków dla owadów wyszli funkcjonariusze aresztu śledczego w Krakowie. To daje osadzonym takie poczucie, że ponieważ siedzimy za wysokimi murami, to w pewien sposób możemy zmieniać rzeczywistość. Wszyscy wiemy, że pszczół jest coraz mniej. Ta zmniejszająca się populacja może być dla nas problemem – powiedziała na antenie RK kapitan Służby Więziennej Anna Czajczyk.
Zdaniem Aleksandry Mikolaszek z Zarządu Zieleni Miejskiej w Krakowie hotele dla owadów imitują ich naturalne siedliska, a to jest bardzo ważne, żeby tych zapylaczy było jak najwięcej.
Jedna z osadzonych, która budowała domki dla owadów, przyznała w rozmowie z krakowską rozgłośnią, że jest to pracochłonne zajęcie:
– To trochę jak praca plastyczna, żeby wszystko wypełnić. Ta praca jest jednak dla mnie przyjemnością. Wychodzę z celi, robię coś fajnego i komuś się to przydaje, a to najważniejsze.
“Domków dla owadów łącznie będzie 60. Zostaną one ustawione w krakowskich parkach. Pierwszy już został zamocowany w Parku Lotników Polskich” – napisano na stronie http://www.radiokrakow.pl










