Zastanawiam się, czy prof. Nałęcz, który kilkakrotnie w swej politycznej karierze zdradzał już swoich partyjnych parterów, nie powinien pomyśleć, że może być i na odwrót. “Łaska pańska na pstrym koniu jeździ” – głosi popularne przysłowie, więc jeżeli powinie mu się noga lub prezydent uzna, że jego minister i samozwańczy rzecznik prasowy w jednym zaszedł za daleko, może nader łatwo pozbyć ze swego otoczenia niepotrzebnego już oraz sprawiającego mu kłopoty polityka.
Na miejscu prof. Tomasza Nałęcza byłbym bardziej wstrzemięźliwy w medialnych występach, których najwyraźniej łaknie on jak kania dżdżu, nie mogąc zasnąć bez zaliczenia serii medialnych występów w każdym dniu.
Jerzy Bukowski
(220).jpg)











