Jak poinformował portal internetowy “Gazety Wyborczej”, mają nimi zostać objęte gospodarstwa rolne, w których hoduje się zwierzęta. Nowy haracz dotyczy gromadzącego się w jelitach i odchodach bydła metanu.
Rolnicy już liczą straty. W Polsce szacuje się spadek pogłowia bydła z tego powodu o kilkanaście procent.
“Niezadowoleni są oczywiście ekoterroryści. W ich mniemaniu rolnicy wynegocjowali sobie zbyt duże limity przez co krowy bezkarnie mogą puszczać gazy tak jak puszczały. A przecież wiadomo, że każdy krowi placek przyczynia się do potencjalnego zalania Zakopanego czy Madrytu przez podnoszący się poziom wód, towarzyszący efektowi cieplarnianemu” – czytamy w portalu.
“GW” zastanawia się, czy podobne limity nie zostaną wkrótce wprowadzone dla wszystkich obywateli Unii Europejskiej, którym też zdarza się przecież “puszczać wiatry”.











