PIP starał się zainteresować tą sprawą poseł Platformy Obywatelskiej Krzysztof Brejza, który skierował do marszałka Marka Kuchcińskiego z Prawa i Sprawiedliwości list w sprawie nadgodzin, jakie pracownicy Sejmu wypracowują w trakcie nocnych posiedzeń.
“Poseł zauważył, że pod koniec stycznia głosowania zostały przeniesione z popołudnia na noc tylko dlatego, że wieczorem odbywała się gala <Gazety Polskiej> z udziałem prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego. Wcześniej Sejm również wielokrotnie pracował nocą, m.in. przyjmując zmiany w ustawie o Trybunale Konstytucyjnym” – czytamy w gazecie.
Posłów nie obejmuje kodeks pracy, ale nocne posiedzenia Sejmu wymagają zaangażowania około trzystu innych osób z obsługi, które mają normowany czas pracy, powinny więc dostać pieniądze za nadgodziny.
Maria Kacprzak-Rawa z PIP powiedziała “Rzeczpospolitej”, że do inspekcji nie dotarło pismo posła Brejzy, ale ponieważ z mediów wiadomo, iż obrady Sejmu trwają w nocy i być może nie jest dotrzymywany 11-godzinny czas odpoczynku, kierownictwo samo zdecydowało o kontroli, której wyniki kontroli mają być znane pod koniec marca.










