Zanim ściągnął go z łóżka, jedno z jąder 53-letniego mężczyzny zostało mu w mocarnych dłoniach. W przestrachu wezwał pogotowie ratunkowe i policjęa a w tym czasie okaleczony gość niespostrzeżenie opuścił mieszkanie i udał się do swojego domu, skąd dopiero został zabrany do szpitala.
Urwane jądro znaleźli na miejscu ratownicy pogotowia, ale nie ma szansy na przyszycie go.
Gospodarz przyjęcia przyznał się do popełnienia zarzucanego mu przestępstwa tłumacząc się emocjami. Ponieważ nie był dotychczas karany, zastosowano wobec niego dozór policyjny.










