Kresowianom nie chodzi o to, iż prezydent RP pojechał do Kijowa, ale że uczynił taki gest wobec Ukraińców zaledwie kilka miesięcy po zlekceważeniu ich zaproszenia. Niektóre wypowiedzi przedstawicieli tych środowisk są może nazbyt gorzkie (udzielają ich głównie “Naszemu Dziennikowi”), ale trudno odmówić starszym ludziom, którzy ledwo przeżyli tragedię ludobójstwa dokonanego przez nacjonalistów z UPA, prawa do emocjonalnych reakcji w takich sytuacjach.
To co się stało, już się nie odstanie. Dobrze byłoby jednak, gdyby Lech Kaczyński oraz jego najbliżsi współpracownicy wyciągnęli właściwe wnioski na przyszłość z lipcowego grzechu zaniechania. Kresowianie doskonale rozumieją bowiem polityczną potrzebę budowania jak najlepszych stosunków Polski z Ukrainą, ale chcieliby też właściwego uszanowania przez głowę państwa swoich traumatycznych przeżyć z lat dzieciństwa i wczesnej młodości.
Tylko tyle i aż tyle.
Jerzy Bukowski











