Pierwsze informacje o tym, że Gargas może zostać odwołana, pojawiły się zaraz po emisji filmu autorstwa Roberta Kaczmarka i Grzegorza Brauna.
Według nieoficjalnych informacji za odwołaniem Gargas głosował Włodzimierz Ławniczak i Paweł Paluch (kojarzeni z Lewicą), a przeciwko – Przemysław Tejkowski (z rekomendacji PiS): prezes TVP Romuald Orzeł nie był obecny na posiedzeniu – poinformowała Telewizja TVN 24.
Wedle Sojuszu Lewicy Demokratycznej film jest skrajnie jednostronny i znacząco odbiega od standardów, jakimi powinna się kierować telewizja publiczna. Partia zarzuciła, że skonstruowano go pod z góry założoną tezę, że Wojciech Jaruzelski, a także formacja polityczna, w której funkcjonował, służyła głównie interesom Związku Sowieckiego, wbrew polskiej racji stanu.
Sojusz domagał się, aby Rada Nadzorcza TVP wyciągnęła konsekwencje wobec odpowiedzialnych za emisję dokumentu. “Dziennik Gazeta Prawna” pisał z początkiem lutego, że domaga się on dymisji wicedyrektor TVP 1 Anity Gargas. W przeciwnym razie – według gazety – telewizyjny koalicjant miałby dążyć do dymisji rekomendowanego przez PiS członka zarządu TVP Przemysława Tejkowskiego.
Związane z lewicą osoby w kierownictwie TVP przyznały, że odwołanie Gargas jest “satysfakcjonujące”.
– Umowa była taka, że jeśli nie będzie odwołania Gargas, to odwołamy Tejkowskiego. Winny poniósł konsekwencje – powiedziało TVN 24 anonimowy informator, związany z SLD.
Wygląda na to, że zapędy cenzorskie są wciąż żywe w partii, która jest ideowym spadkobiercą Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. A że ma ona obecnie poważne wpływy w TVP, potrafi je skutecznie wykorzystać do pozbywania się niewgodnych dla siebie dziennikarzy z tego medium.
Jerzy Bukowski











