Przed głównym wejściem na KUL, gdzie odbywała się część uroczystości, stanęli uczestnicy pikiet z transparentami, na których widniały hasła: “Doktorat dla Juszczenki – hańba dla KUL”, “Nie o zemstę lecz o pamięć wołają ofiary”, “Prezydencie Lechu Kaczyński, krew kresowian domaga się prawdy”, rozdawali też ulotkę zawierającą “Apel do władz Ukrainy o wyrażenie zgody na upamiętnienie miejsc śmierci 120 tys. Polaków na Wołyniu”. W trakcie demonstracji wznoszono m.in. okrzyki: “hańba dla SS Galizien, hańba dla UPA, hańba dla Wiktora Juszczenki, hańba dla KUL!”.
– My mówimy głośno, to co myślimy, natomiast prezydenci się boją. Prezydent Kaczyński będzie chciał naszych głosów za rok, więc dlaczego tu nie przyszedł? Prawda o ludobójstwie jest ukrywana, a władza się boi ludu, kryje się za murami, za ochroną, z ludem rozmawiać nie chce. Wystarczyły trzy transparenty, żeby prezydenci wielkich państw się przestraszyli. My jesteśmy rodzinami pomordowanych. W rodzinnej wiosce mego ojca UPA zamordowała 150 mieszkańców, do dnia dzisiejszego na ich grobach nie ma ani krzyża, ani pomnika. Nam chodzi tylko o te krzyże” – powiedział dziennikarzom ks. Zaleski.
Nadanie doktoratów h.c. KUL reprezentantom pięciu narodów wchodzących dawniej w skład I Rzeczypospolitej: Polski, Litwy, Ukrainy, Łotwy, Estonii i Białorusi stanowiło kulminację obchodów 440. rocznicy podpisania Unii Lubelskiej. Do Lublina nie przyjechali jednak prezydenci Łotwy i Estonii, a Białoruś uhonorowano w osobie byłego przewodniczącego Rady Najwyższej tego państwa Stanisława Szuszkiewicza.
Co ciekawe, prezydent Juszczenko nie dotarł z uroczystości na placu Litewskim na podpisanie wspólnej deklaracji prezydentów na Zamku Lubelskim. Szefowa kancelarii prezydenta Lublina Ewa Haponiuk przyznała, że organizatorom nie są znane przyczyny jego wcześniejszego wyjazdu z miasta.
– Żałuję, że dożyłem chwili, w której dane mi jest być świadkiem aktu wielkiej zniewagi wszystkich ofiar Wołynia – stwierdził obecny na pikiecie Jan Niewiński, ostatni żyjący dowódca samoobrony wsi Rybcza.
Jerzy Bukowski











