A czy można sobie wyobrazić prawdziwy kulig całkiem na trzeźwo? Jakaż to przyjemność sunąć pod iskrzącymi się śniegiem świerkami bez rozgrzewającej butelczyny, krążącej między saniami? I jak można nie poczęstować jednym (a potem drugim i trzecim) głębszym woźnicę?
Niestety, podhalańscy policjanci postanowili położyć kres tej pięknej tradycji. Nie wystarcza im już sprawdzanie stanu trzeźwości kierowców, zabrali się więc i za fiakrów. Zatrzymani za powożenie saniami pod wpływem alkoholu woźnice karani są grzywnami, a także wieloletnim zakazem kierowania wszystkimi pojazdami, w tym…samochodami.
Na Podhale padł blady strach. Do tej pory nikomu jakoś nie przeszkadzało, że siedzący na koźle góral golnął obie na rozgrzewkę, czy to podczas kuligu, czy wioząc gości do lub z pensjonatu. Koń był przecież zawsze abstynentem i zachowywał się zgodnie z przepisami ruchu drogowego. Jak będą teraz wyglądać słynne zakopiańskie kuligi, skoro całkiem trzeźwy góral nie ma humoru, ani ochoty zabawiać swoich pasażerów?
Oj, cosik mi się zdaje, że ten pomysł nie zyska uznania ani wśród górali, ani pośród ceprów.
Jerzy Bukowski












