Prezydent RP Lech Kaczyński, wbrew swoim wcześniejszym deklaracjom, wycofał się z patronatu nad uroczystościami ku czci ofiar, dokonanych przez UPA rzezi Polaków, przyjmując równocześnie patronat nad Festiwalem Kultury Ukraińskiej w Sopocie. Jak zapisał w swoim blogu ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski, jest to “kolejny policzek wymierzony pomordowanym i ich rodzinom, tym razem z ręki tego, który obiecywał przywrócić pamięć historyczną o przemilczanych wydarzeniach” W związku z tą decyzją prezydenta RP, list otwarty wystosowało do niego 7 polskich europarlamentarzystów: Sylwester Chruszcz, Dariusz Grabowski, Urszula Krupa, Bogdan Pęk, Wacław Rogaliski, Witold Tomczak, Andrzej Zapałowski oraz były wicemarszałek Sejmu RP Janusz Dobrosz. Oto jego treść: “Ze smutkiem przyjęliśmy wiadomość o rezygnacji Pana Prezydenta z patronatu nad uroczystościami 65. rocznicy rzezi, dokonanej przez nacjonalistów ukraińskich na ludności polskiej na Wołyniu. Tylko prawda, pamięć o prawdzie oraz odwaga w głoszeniu prawdy, nawet tak bolesnej jak historia stosunków polsko-ukraińskich, mogą zabliźnić rany i pojednać nasze narody.
Próba budowania pojednania na fałszu bądź przemilczeniach nie powiedzie się, a co gorsza boleśnie odciśnie swe piętno na sumieniach Polaków i Ukraińców. Żadne kalkulacje polityczne ani polityczna poprawność nie są w stanie uzasadnić bądź usprawiedliwić decyzji Pana Prezydenta. Jest ona z gruntu błędna i sprzeczna z polską racją stanu.
Rezygnacja Pana Prezydenta z patronatu nad uroczystościami rocznicowymi ludobójstwa na Wołyniu to także tragedia dla żyjących setek tysięcy rodzin i bliskich pomordowanych Polaków i Ukraińców. 65 lat po tragedii na Wołyniu rodziny i bliscy nie domagają się ani odszkodowań, ani materialnego zadośćuczynienia, ani zwrotu majątków, chcą tylko jednego – prawa do dobrego imienia dla pomordowanych i prawdy o sprawcach zbrodni. Decyzja Pana Prezydenta możliwości takiego zadośćuczynienia ich pozbawia. Świadomi decyzji Pana Prezydenta uznaliśmy za nasz obowiązek poinformować, że od początku członkostwa Polski w Unii Europejskiej na terenie Parlamentu Europejskiego, a także w instytucjach i mediach państw członkowskich prowadzimy działalność mającą na celu ukazać prawdę i fakty o zbrodni wołyńskiej politykom i opinii publicznej Europy. Informujemy Pana Prezydenta o naszej decyzji kontynuowania powyższej działalności, tak by cała prawda o ludobójstwie na Wołyniu zastąpiła fałsz i przemilczenia.”
Ks. Zaleski wygłosił utrzymaną w podobnym duchu homilię podczas Mszy Świętej, odprawionej 5 lipca na Jasnej Górze w ramach XIV Światowego Zjazdu i Pielgrzymki Kresowian. Rozpoczął ją od słów: “Nie o zemstę, lecz o pamięć wołają ofiary”. Następnie powiedział, że poprawność polityczna ciągle jeszcze nie pozwala mówić całej prawdy o tragedii, która rozegrała się przed 65 laty. A jest to jedna z najbardziej ponurych kart współczesnej Europy, którą można i trzeba określić mianem zaplanowanego ludobójstwa. Pochłonęło ono 150 tysięcy ofiar, a zabijano ludzi tylko dlatego, że byli innej narodowości. – Mówię te słowa w tym świętym miejscu nie dlatego, żeby rozdrapywać rany, ale odwrotnie – właśnie dlatego, żeby te rany mogły się zagoić. A one się mogą zagoić tylko wtedy, kiedy powie się prawdę – podkreślił ks. Zaleski, dodając że odpowiedzialności za tamte zbrodnie nie ponosi “szlachetny” naród ukraiński, ale nacjonaliści UPA, z których rąk zginęli m.in. Polacy, Żydzi, ale też sami Ukraińcy. – Pochodzę z rodziny, gdzie wymieszały się trzy narodowości: Polacy, Ormianie i Ukraińcy. I wszyscy żyli w zgodzie do czasów II wojny” – mówił dalej ks. Zaleski. – Niestety, nacjonalizm przyniesiony przez UPA doprowadził do straszliwych tragedii, również w rodzinach. Jako chrześcijanie uważamy, że tylko w prawdzie i przebaczeniu jest droga do pojednania.
Komitet 65. Rocznicy Ludobójstwa Dokonanego na Ludności Polskiej Kresów Wschodnich RP przez OUN UPA kolejny raz przedstawił na Jasnej Górze swój apel o godne upamiętnienie Polaków, pomordowanych na Wołyniu.
Tego samego dnia – jak obszernie poinformował z całej krajowej prasy jedynie “Nasz Dziennik” – uroczystości ku czci ofiar ukraińskiego ludobójstwa odbyły się w czterech miejscowościach w okolicach Tarnopola na Podolu. Zgromadziły one około dwustu członków rodzin kresowych, wypędzonych z ojcowizny i rozsianych po Polsce, i świecie, a także niewielką grupę Polaków, żyjących na Ukrainie. W trakcie ich trwania odsłonięto oraz poświęcono pomniki na zbiorowych mogiłach mieszkańców Ihrowicy (90 zamordowanych), Berezowicy Małej (ok. 130 zamordowanych), Łozowej (120 zamordowanych, pogrzebanych na cmentarzu w Szlachcińcach) i Płotyczy (43 zamordowanych). – Takie pomniki powinny stać na setkach innych zbiorowych mogił rozsianych na Kresach – powiedział Eugeniusz Cydzik, żołnierz AK, więzień Workuty, nieugięty strażnik polskich grobów na dawnych kresach, współinicjator odbudowy cmentarza Orląt Lwowskich. – Tymczasem we Lwowie i innych miastach stawia się pomniki banderowcom. Jacy to bohaterowie, co mordują starców, kobiety, dzieci? W homilii, wygłoszonej podczas Mszy Świętej, odprawionej na cmentarzu rzymskokatolickim w Ihrowicy ksiądz Władysław Iwaszczuk, proboszcz parafii w Krzemieńcu, wyraził nadzieję, że upamiętnienie Polaków zamordowanych na Kresach oraz modlitwa “za ofiary i ich oprawców” nie spowoduje “nowej fali wzajemnych żalów, pretensji i nienawiści”. – To właśnie prawda prowadzi człowieka do przebaczenia Bożego i tego, które otrzymujemy od bliźnich – podkreślił ks. Iwaszczuk. – Jest to prawda trudna dla obu narodów, prawda o tych, którzy byli zbrodniarzami, ale i o tych, którzy ratowali ludność polską – mówił kaznodzieja.
Uczestnicy podolskich uroczystości mieli trochę pretensji o nieobecność na nich przedstawicieli najwyższych władz państwowych RP. Jako ewidentną szykanę potraktowali pięciogodzinną odprawę przez ukraińskie służby graniczne trzech autokarów z jadącymi z Polski uczestnikami rocznicowej ceremonii, co spowodowało konieczność jej przesunięcia o dwie godziny. Nie podobało im się także wystąpienie przedstawiciela strony ukraińskiej, usiłującego relatywizować zbrodnie UPA poprzez przypominanie powojennej akcji “Wisła”. Jak widać choćby z powyższego artykułu, sporo jest jeszcze do zrobienia w trudnych rachunkach historycznych między Polakami a Ukraińcami. Najważniejsze jest jednak, aby odważnie stanąć wobec w nich w prawdzie, jaka by ona nie była.
Jerzy Bukowski












