Taśmy Kukiza: naiwny jak polityk, łatwowierny jak celebryta

Przy okazji ujawnienia tzw. taśm Kukiza po raz kolejny okazało się, że nie wszyscy polscy politycy rozumieją równie prostą jak oczywistą zasadę: biorąc aktywny udział w życiu publicznym dobrowolnie rezygnuje się ze sporej części prywatności, a już na pewno nie wolno żadnej swojej rozmowy z kimkolwiek (nawet z członkiem własnej partii lub życzliwym z pozoru…

File5e40ac4024fdaauthor202002092005
Jerzy Bukowski
24 kwietnia, 2016
Post thumbnail default dark

Ta zasada obowiązuje także inne osoby publiczne, które mogą być w każdej chwili nagrane lub podglądnięte w celu późniejszego skompromitowania ich. Kto tego nie rozumie lub naiwnie uważa, że przechytrzy potencjalnych nagrywaczy i podglądaczy sam jest sobie winien, kiedy spotyka go upokorzenie.

Ludzie, których nazywamy celebrytami, muszą mieć się cały czas na baczności i przewidywać możliwe negatywne następstwa każdego kroku. Nie wolno im łatwowiernie sądzić, że istnieje dla nich jakakolwiek prywatność lub okres ochronny. Im wyżej są w hierarchii społecznej, tym większe prawdopodobieństwo upublicznienia tego, co chcieliby ukryć będąc “po pracy”, w trakcie urlopu, na wakacjach. Wszędzie i zawsze mogą bowiem na nich czyhać przeróżni wrogowie, a także fotoreporterzy z tabloidów, dziennikarze z prasy brukowej, plotkarskich portali, szukających sensacji rozgłośni radiowych oraz goniących za sensacjami stacji telewizyjnych.

Jeżeli kolejny przypadek ujawnienia “tajnych” nagrań nie da im nic do myślenia, to znaczy są niereformowalni i z pewnością będą ofiarami wielu następnych, podobnych działań wobec siebie, na własne życzenie tracąc prawo do nazywania ich poważnymi osobami. Skoro tak, niech się nadal kompromitują. Szkoda tylko, że obniżają w ten sposób – jeśli to jeszcze możliwe – opinię Polaków o rodzimej elicie, a raczej “elicie”.

Newsletter Dziennika Polonijnego

Zostaw pierwszy komentarz

Post
Filter