“- Obowiązkiem prezydenta jest łączyć, a nie dzielić ludzi. Zamiast podsycać do nienawiści, lepiej z historii wyciągać wnioski.
Zależy nam na dobrych relacjach polsko-ukraińskich, a wznoszenie pomników nawiązujących do takich wydarzeń przyczynia się do antagonizowania ludzi i psucia stosunków dobrosąsiedzkich” – powiedział portalowi www.nowiny24.pl jego rzecznik Maciej Chłodnicki.
Nie zgadzając się z tą argumentacją mogę tylko wyrazić zdziwienie, dlaczego związany niegdyś z Sojuszem Lewicy Demokratycznej (wcześniej członek Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej), a ostatnio bez powodzenia kandydujący do Senatu z ramienia Nowoczesnej prezydent Tadeusz Ferenc nie chce uczcić w Rzeszowie ofiar ludobójstwa Polaków oraz obywateli II Rzeczypospolitej innych narodowości, którego sprawcami byli członkowie Organizacji Nacjonalistów Ukraińskich i Ukraińskiej Powstańczej Armii, a także złożonego z Ukraińców pułku policyjnego SS Galizien.










