Szlachectwo zobowiązuje

W zalewie codzienności, szarzyzny życia i - co tu dużo mówić - chamstwa, dobrze jest czasem przeczytać o tych, co tworzyli historię. O Chodkiewiczach, Koniecpolskich, Poniatowskich, Potockich, Radziwiłłach, Sapiehach, Sobieskich, Żółkiewskich. Spojrzeć na rodzinne koligacje, na herby tych rodów, szlacheckie tytuły. To wcale nie znaczy, że ci wszyscy hrabiowie, książęta i pełnej krwi dostojnicy popełniali…

Glos polonii w usa
Głos Polonii w USA
25 stycznia, 2007
Post thumbnail default dark

Książka – album “Rody magnackie”, autorstwa Marka Eminowicza i Jana Robotyckiego, to właśnie skrótowy, ale wyrazisty jednocześnie przewodnik po wielkich polskich rodach. Nie wszystkich, ale w każdym razie tych najbardziej znanych i wpływowych. Polska magnateria budowała swoje rezydencje, fundowała kościoły i klasztory, zatrudniała przy ich wyposażeniu najznamienitszych artystów z krajów zachodnich. I stąd w Polsce tyle wielkich dzieł sztuki sakralnej, obrazów, pięknej architektury, stanowiących dokumenty epoki. Autorzy albumu, nie mogąc z oczywistych przyczyn przedstawić wszystkich rodów magnackich, pokazali je wybiórczo, skrótowo wymieniając rodowych przedstawicieli. Niektórych z nich ukazując we współczesności.

Córki Adama Branickiego walczyły w szeregach Armii Krajowej, on sam finansowo wspierał tajne nauczanie, starał się wykupywać więźniów Pawiaka i Auschwitz. W roku 1945 rodzina Adama Branickiego została wywieziona do Związku Sowieckiego.
Michał Czartoryski (włączony w poczet błogosławionych), dominikanin, zginął w powstaniu warszawskim, nie chcąc opuścić rannych.
Wojciech Dzieduszycki opisany w albumie jako “hrabia Tunio”, z wykształcenia inżynier młynarstwa, śpiewak i aktor. W trakcie powstawania książki nie był jeszcze autorom znany haniebny i długi epizod współpracy hrabiego z bezpieką.

Eustachy hrabia Krasicki zginął w 1940 roku, służąc na brytyjskim okręcie podwodnym; Witold Krasicki, pilot w kampanii wrześniowej, został zamordowany w sowieckim obozie w Starobielsku.

Michała Ignacego, kadeta w korpusie im. Marszałka Piłsudskiego zamordowali w 1943 roku ukraińscy nacjonaliści.
Stanisław Sebastian Lubomirski należał w okresie międzywojennym do najbardziej wpływowych osobistości życia gospodarczego kraju.

Władysław Lubomirski był mecenasem sztuki i kompozytorem, finansowo wspierał m.in. Szymanowskiego i Rubinsteina.
Od lat mieszka w Krakowie Stanisław Lubomirski, na którego bilecie wizytowym z lat chyba 60. przeczytałem (cytuję z pamięci):” Stanisław książe Lubomirski, starszy mistrz sieci ciepłowniczej huty im. Lenina”. A w górnym lewym rogu książęca korona. Najmłodszy z Lubomirskich – Lancokorońskich to wnuk Stanisława Stefana, Jeremi (2004) syn Jana Eugeniusza i Dominiki z Kulczyków. Tak, tych Kulczyków od biznesu i pieniędzy.

Jan Krystyn Ostrowski, historyk sztuki jest od 1989 roku dyrektorem Państwowych Zbiorów Sztuki na Wawelu. Poniatowscy, nie dość, że dali księcia Józefa, to Republice Francuskiej dali Michela, który w rządzie Giscarda d‘Estainga był ministrem spraw wewnętrznych.
Edward hrabia Raczyński był z kolei najdłużej żyjącym szefem państwa polskiego w całej jego historii (1979 – 1986, prezydentura na wychodźstwie w Londynie), żył 102 lata.

Z Radziwiłłów był nie tylko Bogusław, który w czasie Potopu kolaborował ze Szwedami, ale także (choć to inna linia rodowa) przytrafił się Konstanty Mikołaj, za działalność w AK zamordowany przez Niemców.

Piękną postacią i niezwykle wyrazistą był Adam Stefan książe Sapieha. Także książe Kościoła. Niekwestionowany przywódca moralny Polaków w czasie okupacji hitlerowskiej. Znany jest z tego okresu przypadek, kiedy w swoim pałacu biskupim w Krakowie przyjął hitlerowskiego gubernatora Hansa Franka, częstując go marmoladą z buraków. “Jem to, co mój lud”, miał powiedzieć zdumionemu gubernatorowi. To książe Adam Stefan wziął pod swoją szczególną opiekę Karola Wojtyłę, upatrując w nim kogoś wielkiego w przyszłości

Wymienię tu jeszcze po przyjaźni narciarskiej, instruktorskiej i turystycznej Marka Tarnowskiego (linia z Końskich), krakowianina, instruktora narciarskiego, bywalca Alp i polskich stoków. Jest fajnie jeździć na nartach z hrabią. Skromny, uczynny, przyjazny.

Album Eminowicza i Robotyckiego został niezwykle starannie wydany, z pięknymi zdjęciami i lekkim tekstem, co nie najłatwiejsze, skoro w krótkiej formie chce się powiedzieć tak wiele. To był dobry prezent pod na różne okazje. (zr)

Newsletter Dziennika Polonijnego

Zostaw pierwszy komentarz

Głos Polonii w USA – Beata

Głos Polonii w USA

New York, NY
  • Zweryfikowany
  • EN
    EN
  • PL
    PL
Profil firmy
Post
Filter