– Jestem podekscytowana tym, że przeniosę się do większej szkoły, ale trochę mi smutno, że szkoła będzie się teraz musiała zamknąć – powiedziała dziewczynka w rozmowie z BBC (cytaty za “Rz”).
Mieszkańcy wysuniętej najbardziej na północ wyspy archipelagu mają też inny problem: słabe połączenia komunikacyjne między wyspami.
Radny Kevin Woodbridge powiedział, że zamknięcie szkoły jest “symbolem upadku wyspy”, której populacja zmniejszyła się o połowę, odkąd na nią przyjechał w 1977 roku. W szkole uczyło się wówczas aż… 17 uczniów.
“Rada Orkadów zapewniła jednak, że szkoła wznowi funkcjonowanie, kiedy na North Ronaldsay pojawią się nowe dzieci. Do tego czasu budynek pozostanie otwarty dla mieszkańców, którzy chcieliby zorganizować wydarzenia dla lokalnej społeczności” – czytamy w “Rzeczpospolitej”.











