Za wysoce niestosowne uważam natomiast strojenie żartów z faktu odznaczenia premiera RP najwyższym peruwiańskim odznaczeniem państwowym – Orderem Słońca Peru. W tej kwestii całkowicie zgadzam się z Tuskiem, który powiedział po powrocie zza Atlantyku: “Z punktu widzenia narodu peruwiańskiego wyśmiewanie się z ich najwyższego odznaczenia jest nietaktem. My byśmy się czuli dziwnie, gdyby w Peru ktoś uznał, że przyjęcie Orderu Orła Białego jest czymś kompromitującym i śmiesznym, że ktoś przyjeżdża na przykład z wielkim ptakiem”.
Trzeba umieć rozróżniać pomiędzy kpinami z konkretnego polityka, a lekceważeniem narodowych imponderabiliów. Być może obdarowanie polskiego premiera Orderem Słońca Peru przez prezydenta Alana Garcię było zdecydowanie na wyrost, ale jeśli już zawisł jego piersi, nie powinien stać się w Polsce przedmiotem głupich żartów i niewybrednych komentarzy.
Skoro sami jesteśmy niezwykle drażliwi i wrażliwi na punkcie wszelkich symboli i odznaczeń, wyśmiewanie peruwiańskiego orderu pozostaje nie tylko w sprzeczności z naszą tradycją, nakazującą honorować własne oraz cudze godności, ale także rodzi obawy, czy przypadkiem nie traktujemy dalekiego, mało znaczącego na arenie międzynarodowej kraju z góry, nazbyt protekcjonalnie i – mówiąc wprost – pogardliwie.
Obawiam się, że tak właśnie mogły zostać odebrane w Limie dochodzące z Polski echa ceremonii wręczenia Tuskowi Orderu Słońca Peru. A to na pewno nie pomoże w ugruntowywaniu dobrych stosunków między obu państwami i nie wystawia nam zbyt korzystnego świadectwa.
Jerzy Bukowski













