Temu pomysłowi senatorów UJ można tylko przyklasnąć. Wśród wielu różnych form upamiętniania osób, które zasłużyły się Polsce, fundowanie stypendiów wydaje się najbardziej pragmatyczne, chociaż z pewnością nie tak widowiskowe, jak odsłanianie pomników i tablic, czy nadawanie imion instytucjom publicznym.
Jestem gorącym orędownikiem takiego właśnie utrwalania pamięci o ludziach, których nazwiska chcemy zachować we wdzięcznej pamięci całego narodu lub lokalnych społeczności. Nie wszyscy to jednak rozumieją. Kiedyś poważnie naraziłem się moim przyjaciołom-piłsudczykom, przedkładając fundowanie stypendiów imienia Pierwszego Marszałka Polski Niepodległej ponad wznoszenie kolejnych pomników ku jego czci.
Także wielu hierarchów Kościoła zwraca uwagę na wyraźny przesyt pomników papieża Jana Pawła II, zamiast których można by tworzyć wspaniałe dzieła miłosierdzia, będące lepszymi od tych ze spiżu i z brązu dowodami naszego szacunku dla ukochanego Ojca Świętego, a zarazem przejawem właściwego zrozumienia Jego nauczania.
Mam nadzieję, że stypendium im. Stanisława Pyjasa będzie ważnym krokiem na drodze do przełamania stereotypów w sposobie oddawania w Polsce hołdu znaczącym postaciom z naszej historii.
Z Krakowa dla www.Poland.US
Jerzy Bukowski











