KONTAKT   I   REKLAMA   I   O NAS   I   NEWSLETTER   I   PRENUMERATA
Środa, 28 października, 2020   I   07:53:02 PM EST   I   Narcyza, Serafina, Wioletty
  1. Home
  2. >
  3. STYL ŻYCIA
  4. >
  5. Trochę historii

Kwilina, świętokrzyska rezydencja - Posiadłość rycerskiego rodu

09 kwietnia, 2008

Kwilina, świętokrzyska rezydencja - Posiadłość rycerskiego rodu
Kwilina, Kapliczka Św. Jan Nepomucen

Kwilina, to niewielka miejscowość w Polsce znajdująca się w województwie świętokrzyskim, która jest położona nad rzeką Kwilinką.

Pierwsza wzmianka o tej miejscowości pochodzi z 1239 roku, gdy Kwilina była w tym czasie własnością arcybiskupa gnieźnieńskiego Pełki, herbu Lis. Wzmianka ta, dotyczy przygotowań mieszkańców Kwiliny, do wojny polsko tatarskiej, której właściwy przebieg miał dwa lata później pod Legnicą za czasów panowania Henryka Pobożnego. Po zażegnaniu wspomnianego konfliktu, a także po wielkiej porażce zakonu Templariuszy biorącego udział w legnickiej wojnie, arcybiskup Pełka, na znak swego umartwienia przekazał tę świętokrzyską posiadłość swojemu bratu stryjecznemu, Piotrowi i jego synowi, Mironowi Lisom.

Ponieważ w tamtym okresie, hańbiącym było przyjmowanie wszelkich darowizn, zatem obdarowani Kwiliną nowi właściciele, dali w zamian arcybiskupowi inną wieś znajdującą się w województwie sandomierskim. Rycerski, a później szlachecki ród Lisów posiadał Kwilinę przez długi czas. Pierwotnie pobudowany przez nich parterowy budynek, został wzniesiony na tak zwanych kamiennych fundamentach luźnych, ponieważ kamienie podścienne poukładane są obok siebie, nie zalewane zaprawą trzymająco - wiążącą. Ta wspomniana rezydencja szlachecka, pobudowana została na planie prostokąta szerokopodstawnego o konstrukcji zrębowej, co umożliwiło nowym nabywcom dobudowywanie kolejnych kondygnacji. Parter tego budynku został częściowo podpiwniczony, co wzmocniło jego konstrukcję, a tym samym nadano mu bardziej ufortyfikowanego wyglądu.

Wybudowanie przez ród Lisów wzmocnień ściennych oraz utworzenie wewnątrz wielu sal i komnat spowodowało, że wspomniana rezydencja żartobliwie nazywana była bastionem świętokrzyskim. Na początku piętnastego wieku spadkobiercy Lisów, a zarazem kolejni właściciele tejże posiadłości nosili chwalebne nazwisko Kwilińskich, by nadać swoim pieleszom, a tym także i sobie większego prestiżu. Do wyróżniających się przedstawicieli tego rodu trzeba zaliczyć zmarłego w 1385 roku Mściwoja z Kwiliny, należącego do rady królewskiej Kazimierza Wielkiego, długoletniego podkomorzego krakowskiego i wojewody bydgoskiego, sprawującego te urzędy w latach 1362 –1364. Podobno był on obok Janusza Sychywilka, znamienitym doradcą królewskim w sprawie utworzenia w roku 1364 Akademii Krakowskiej. Jego syn najstarszy Klemens, odziedziczył po ojcu takie majątki jak Kosów, Kwilinę oraz cztery inne wsie, w których odbywały się narady i zgromadzenia rycerstwa polskiego.

Klemens pełnił znamienity urząd podczaszego królowej Jadwigi, którą podobno raczył doborowym trunkiem, gdy ta podejmowała decyzję o paktowaniu z Krzyżakami w sprawie zawarcia długoletniego pokoju. W następnych latach dziedzicami Kwiliny byli między innymi: Jan z Kwiliny, Mikołaj z Kwiliny, Klemens z Kwiliny oraz Stanisław Kwiliński, syn Piotra Klemensa, który w 1520 roku sprzedał miejscowość Janowi i Eleonorze Rzeszowskim. Rzeszowscy zaprowadzili w całej miejscowości kalwinizm, który utrzymał się aż do końca siedemnastego wieku. W posiadanie Kwiliny weszli także Rejowie, Ważyńscy, a także rycerze Michałowscy herbu Jasieńczyk, których przodkowie, brali udział w pogromie Tatarów pod Legnicą w 1241 roku. Ci ostatni uczynili ośrodkiem swoich dóbr oprócz Kwiliny także i Słupię, leżącą koło Świętego Krzyża.

Po śmierci Józefa Michałowskiego miejscowość otrzymał jego syn Feliks, który w roku 1764 odstąpił ją i inne majątki bratu Antoniemu, najstarszemu dziedzicowi wspomnianej Słupi. Po bezpotomnej śmierci brata, która nastąpiła w 1802 roku, wspomniane dobra odziedziczyła jego żona Józefa, która w roku 1808 sprzedała je kuzynom Romanowi i Mariannie Michałowskim. W 1827 roku, Kwilina miała tylko 9 domów i 93 mieszkańców. Wieś zaczęła się rozwijać dopiero na mocy specjalnego dekretu wydanego za sprawą Stanisława Staszica w Królestwie Polskim. W tym czasie Szkoci, Francuzi, a także przedstawiciele innych narodowości założyli w Kwilinie wielkie przedsiębiorstwo kamieniarskie. Zatem miasteczko to zaczęli zasiedlać górnicy, muratorzy, rzeźbiarze, sztukatorzy, napływający głównie ze Szkocji, w celu znalezienia dla siebie pracy.

To właśnie oni zorganizowali tu kamieniarską manufakturę, a przy okazji Szkoci rozwinęli handel, czego głównym towarem był kamień i wszelkiego rodzaju wyroby z niego pochodzące. Przez ponad półtora wieku, istniało w Kwilinie dosyć spore skupisko Szkotów, którzy wyspecjalizowali się we wspomnianym rzemiośle. Ci dosyć liczni przybysze opuścili swoją ojczyznę ze względów religijnych i gospodarczych, a w Rzeczypospolitej zajmowali się szeroko pojętym rzemiosłem i kupiectwem. W latach 80 dziewiętnastego wieku Kwilina liczyła już 28 domów i 279 mieszkańców. Rodzina Michałowskich, brała czynny udział w szerzeniu patriotyzmu wśród młodzieży polskiej, która urodziła się już za czasów zaborów i o niepodległości swojego kraju, wiedziała jedynie z tajnych kompletów, na których czytana była rodzima literatura.

W tychże tajnych kompletach, uczestniczyła również Szkotka Aleksandra Szot, która podkochując się w synowcu Michałowskich Stanisławie, na wspomnianych spotkaniach chciała poznać ojczyznę ukochanego. Jej ojciec był kamieniarzem, robiącym podpiwniczenia i elewacje ścienne w posiadłości Michałowskich. Wiedziała ona, że mieszka w Polsce ale nie mogła ona zrozumieć, że kraju tego nie ma na mapie politycznej świata. Za szerzenie akcentów polskich, cały ród Michalowskich w tym także i Aleksandra, skazany był na dożywotnią poniewierkę na nieludzkiej ziemi syberyjskiej Tajgi. Podobno tuż przed wyprawą na skrawek ziemi, o której nikt z żyjących Polaków nie chciał pamiętać, Aleksandra i Stanisław przysięgali sobie dozgonną miłość, a błogosławieństwa udzielił im rezydujący w Kwilinie ksiądz Antoni Magierski.

Tam praca ponad ludzkie siły, terror i okrutne warunki bytowania, zebrały żniwo z największego kwiatu polskich intelektualistów. Ostatnimi właścicielami Kwiliny, było hrabiostwo Morstinów. Oni także kontynuowali nauczanie polskiej młodzieży o historii narodu, z którego się wywodzą, a także organizowali oni wieczorki muzyki polskiej dla szczególnych jej koneserów. W czasie II wojny światowej córki Jerzego i Cecylii z Morstinów, Helena i Krystyna, działały w konspiracji, brały też udział w powstaniu warszawskim, z którego obie nie wróciły do rodzinnych pieleszy.

Może te dwie bohaterki, znały Wandę Machlejd, której korzenie pochodzą ze Szkocji, ona również walczyła o wolną Polskę, w której przyszło jej żyć.

\"\"
Ewa Michałowska Walkiewicz

Galeria

REKLAMA - DODAJ FIRMĘ