Warto więc teraz, na spokojnie, wyjaśnić nie tylko miłośnikom sportu, co oznacza nazwa jerozolimskiej drużyny. Wywodzi się ona z działającego na terenie II Rzeczypospolitej Bejtaru – liczącego kilkadziesiąt tysięcy członków żydowskiego ruchu narodowego, bardzo życzliwie nastawionego do odrodzonej Polski i dyskretnie wspieranego przez ówczesne władze RP.
Oto, jak zwięźle opisał jego program i cele dr Piotr Gontarczyk w wywiadzie, udzielonym Waldemarowi Żyszkiewiczowi i opublikowanemu w “Tygodniu Solidarność” nr 51/52 z 22-29 grudnia 2006 roku:
“Bejtarowcy nosili mundury z koalicyjką, wyciągali prawice w geście rzymskiego pozdrowienia, podzielali antydemokratyczne, profaszystowskie, niekiedy wręcz rasistowskie poglądy polityczne. Chcieli ogłosić Piłsudskiego jednym z Ojców-założycieli Państwa Izrael, a w dodatku byli radykalnie antykomunistyczni, czemu nieraz dawali bezpośredni fizyczny wyraz, bijąc Żydów-mniej radykalnych syjonistów, lewicowców i komunistów.
Po wojnie, gdy odpowiedzialnością za holokaust narodu żydowskiego obciążono ideologie zbliżone do faszyzmu, Bejtar musiał zniknąć z historiografii, często zresztą pisanej przez ludzi, którzy przed wojną antykomunizm bejtarowców odczuli na własnej skórze. Nie pomogły bejtarowcom zasługi przy tworzeniu zrębów państwowości w Palestynie ani ogromny wkład w skuteczność działań zbrojnych Żydowskiego Związku Wojskowego podczas powstania w getcie warszawskim.”
Mimo tych przeciwności losu, udało się zachować w Izraelu przynajmniej część tradycji Bejtaru, rozsławianego obecnie – choć, jak widać na przykładzie niedawnych zmagań z Wisłą – z różnym skutkiem przez noszący jego nieco zmodyfikowaną nazwę klub sportowy z siedzibą w Jerozolimie.
Jerzy Bukowski











