– Częściej to osoby powyżej 50 lat (68 proc.) oraz badani o wykształceniu podstawowym/ gimnazjalnym (73 proc.) uważają, że politycy nie uporają się z problemem agresji w debacie publicznej. Tego zdania są też częściej respondenci o dochodzie netto od 2001 do 3000 zł (72 proc.) oraz osoby z miast do 20 tys. mieszkańców (71 proc.) – powiedział portalowi Piotr Zimolzak z SW Research.
W sondażu tej samej agencji sprzed ponad miesiąca 36 proc. badanych uznało, że przyzwolenie na agresję w sferze publicznej w większym stopniu tworzy obóz rządowy, na opozycję wskazał częściej niż co piąty ankietowany, a na obie frakcje po 23 proc. respondentów. Zdania w tej kwestii nie wyraziło 19 proc. zapytanych.
Profesor Antoni Dudek podkreślił w rozmowie z portalem “Rzeczpospolitej”, że te wyniki są bardzo interesujące, bowiem pozostają w pewnej sprzeczności z sondażami poparcia dla partii politycznych, które obecnie dają Prawu i Sprawiedliwości bardzo wysokie poparcie.
– Można to interpretować następująco: bardzo wielu Polaków, którzy dobrze oceniają politykę społeczną i gospodarczą PiS, równocześnie ma problem z akceptacją agresywnego języka i stylu zachowań przywódców tej partii. Zaskakująco duży jest też odsetek tzw. symetrystów oraz osób, które nie mają w tej sprawie zdania – powiedział.










