Są też tacy, którym najbardziej odpowiada udział w ulicznych demonstracjach, głównie antyrządowych. Naiwnie sądzą, że ma to poważne znaczenie polityczne i wpływa na tych, którzy sprawują władzę, podczas gdy tak naprawdę należy to traktować wyłącznie w kategoriach rozrywkowych.
Bycie w jakiejkolwiek wspólnocie daje złudne poczucie siły, ale jest warte dokładnie tyle, na ile przydaje się sprytnym i cynicznym przedstawicielom aktualnej opozycji do realizowania ich interesów.
Patrząc na autentyczne, ale kompletnie pobawione znaczenia zaangażowanie wielu Polaków w zwoływane przez Komitet Obrony Demokracji oraz przez inne organizacje usiłujące przywrócić status quo ante sprzed ostatnich wyborów prezydenckich i parlamentarnych można się co najwyżej pobłażliwie uśmiechnąć.










