Słowackie zamykanie Tatr

Tatry zawsze łączyły Polaków i Słowaków. Bez żadnych ograniczeń hasał po nich Janosik, w czasach II wojny światowej przechodzili przez nie w obie strony kurierzy Polskiego Państwa Podziemnego. W siermiężnych czasach komunizmu można było przekraczać przebiegającą przez szczyty i przełęcze granicę PRL i Czechosłowacji bez paszportu, o ile nie wędrowało się dalej niż do końca…

Glos polonii w usa
Głos Polonii w USA
16 października, 2007
Post thumbnail default dark

Po 1989 roku granica między nami a południowymi sąsiadami została otwarta na oścież, a od czasów wejścia Polski i Słowacji do Unii Europejskiej jej przekraczanie nie stanowi najmniejszego problemu. Kiedy zacznie zaś wkrótce obowiązywać oba kraje układ z Schengen, będziemy mogli przechodzić na drugą stronę Tatr przez nowe przejścia – miejsca stykania się polskich i słowackich szlaków turystycznych.

Ale nie jest to wcale takie pewne. Słowakom nie podoba się bowiem zachowanie sporej części Polaków, przekraczających granicę. Oskarżają ich o bezmyślne niszczenie przyrody, zakłócanie ciszy (głównie w Dolinie – nomen omen – Cichej, do której schodzi się wprost z Kasprowego Wierchu), zaśmiecanie dziewiczej przyrody, pijackie wybryki.

Chcąc zapobiec zwiększonemu napływowi niepożądanych turystów, a jednocześnie pozostać w zgodzie z literą podpisanego przez siebie układu, Słowacy zamierzają więc tak sprytnie zmienić przebieg swoich szlaków po Tatrach, aby Polacy nie mogli – oprócz najstarszego przejścia na szczycie Rysów – schodzić na ich stronę.

W ten sposób nasi południowi sąsiedzi zachowają literę umowy z Schengen, ale z pewnością pogwałcą jej ducha. Istotą tego traktatu jest przecież umożliwienie nieograniczonego poszerzenia ruchu granicznego w całej Unii Europejskie. Zawsze wiążą się z tym pewne niedogodności, ale trzeba je skutecznie przezwyciężać, a nie uwypuklać i czynić z nich ważkie argumenty na rzecz zamykania się przed najbliższymi sąsiadami.

Słowaków najbardziej niepokoi znaczne zwiększenie – po kończącym się właśnie remoncie generalnym – przepustowości kolejki linowej na Kasprowy. Obawiają się, że tłumy rozkrzyczanych, śmiecących na potęgę, niszczących chronione na mocy prawa rośliny i płoszących dziką zwierzynę amatorów ich taniego piwa oraz beherowki Polaków dosłownie zadepczą Dolinę Cichą i pozbawią ją specyficznego charakteru.

Rozumiem ich zaniepokojenie, bo niejednokrotnie sam spotykałem takich wandali na górskich ścieżkach, ale chyba jednak trochę przesadzają. Zejście w tę akurat dolinę wymaga sporych umiejętności i niemałego czasu, więc nie ma co twierdzić, że każdy ceper połakomi się na kulinarne atrakcje słowackiej strony Tatr. A nawet jeśli podejmie taki wysiłek, to bardzo szybko odejdzie mu ochota do dewastowania pięknej przyrody, bo będzie po prosty zbyt zmęczony stromym zejściem, a potem wyjściem z powrotem na Kasprowy.

Prawdziwi turyści niczego zaś nie zniszczą, ożywią za to pod względem gastronomicznym, hotelowym i komunikacyjnym południową stronę Tatr, zostawiając tam trochę pieniędzy. Trzeba umieć myśleć również i w takich kategoriach.

Poza tym Słowacy zamykają wszystkie swoje szlaki turystyczne w Tatrach od 1 listopada do 15 czerwca, co minimalizuje podnoszony przez nich problem. Narciarze na pewno nie zjadą bowiem do Doliny Cichej, zwłaszcza że nie ma prowadzącej do niej nartostrady i powrotnego wyciągu.

Jerzy Bukowski
(Magazyn Centrum)

Newsletter Dziennika Polonijnego

Zostaw pierwszy komentarz

Głos Polonii w USA – Beata

Głos Polonii w USA

New York, NY
  • Zweryfikowany
  • EN
    EN
  • PL
    PL
Profil firmy
Post
Filter